O godz. 11:08 w środę rosyjski śmigłowiec Mi-8 wleciał w polską przestrzeń powietrzną na północ od Braniewa, na głębokość około 300 metrów. Maszyna pozostawała nad terytorium Polski przez 42 sekundy, zanim opuściła jego obszar.
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że śmigłowiec leciał z obwodu królewieckiego i wtargnięcie zarejestrowały polskie systemy radiolokacyjne. W reakcji na incydent poderwane zostały myśliwce, a naziemne siły i środki obrony powietrznej pozostawały w stanie gotowości.
Jak rozwijały się wydarzenia
- Wtorek – wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że polskie myśliwce przechwyciły nad Morzem Bałtyckim rosyjski samolot Ił-20, znajdujący się około 40 km od polskiego wybrzeża.
- Środa, godz. 11:08 – śmigłowiec Mi-8 Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej naruszył przestrzeń powietrzną Polski na północ od Braniewa, wykonując lot z obwodu królewieckiego.
- Środa – w związku z incydentem poderwane zostały polskie myśliwce, a naziemne siły i środki obrony powietrznej pozostały w stanie gotowości.
Dowództwo Operacyjne RSZ podkreśliło, że charakter incydentu wskazuje na chęć testowania przez Rosję gotowości polskiej obrony powietrznej. W komunikacie zaznaczono, że obsady systemów obrony powietrznej RP prowadzą całodobową obserwację, pozostając w ciągłej gotowości do zapewnienia bezpieczeństwa polskiej przestrzeni powietrznej.
Władysław Kosiniak-Kamysz, komentując wcześniejszy przelot Ił-20, ocenił: „Rosja regularnie testuje wschodnią flankę NATO”. Dodał również: „To nie pojedyncze incydenty, ale element stałej presji. Polskie niebo jest pod stałym nadzorem, a Wojsko Polskie pozostaje w gotowości”.












Dodaj komentarz