Wiking Info

Historia, geografia i przyroda dla uczniów, rodziców i ciekawych świata

Dziewczynka, która przeżyła komorę gazową: kto?

Czarno-biały portret młodej dziewczynki z krótkimi włosami i spokojnym wyrazem twarzy

W sierpniu 2025 roku Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau uruchomiło projekt „Powstrzymaj negacjonizm”, skierowany przeciwko powtarzanym w sieci tezom o rzekomym braku komór gazowych. Impulsem były publiczne wypowiedzi z lipca 2025 roku i ze stycznia 2026 roku, w których politycy podważali ten element historii obozu. W takim szumie wraca stare pytanie o dziewczynkę, która przeżyła komorę gazową, jakby jedna osoba mogła rozstrzygnąć spór o całą Zagładę.

Zapytanie nie wskazuje jednej kartoteki ani jednego nazwiska. Pod tym skrótem krążą co najmniej trzy różne opowieści: literacka relacja lekarza z krematorium, wspomnienie australijskiej ocalałej z 2016 roku oraz zeznanie dorosłej więźniarki z procesu w 1945 roku. Część czytelników dokłada do tego dzieci, które przeżyły Auschwitz, choć ich świadectwa dotyczą obozu, a nie wyjścia z komory.

Poniżej oddzielamy to, co da się przypisać do źródła, od tego, co zostaje powtórzeniem. Nie ustalamy tożsamości tam, gdzie źródła jej nie podają.

1. O którą dziewczynkę chodzi?

Nie ma jednej osoby, którą archiwa i opracowania zgodnie nazywają dziewczynką, która przeżyła komorę gazową. Wyszukiwarka łączy różne relacje, bo łączą je wiek, płeć i słowo „komora”. To za mało, by mówić o jednym przypadku.

Czy chodzi o dziewczynkę z książki Nyiszliego?

Najczęściej powtarzana jest scena z książki Miklósa Nyiszliego, węgierskiego lekarza, więźnia nr A-8450, wydanej w 1946 roku. Opisuje on dziewczynkę około szesnastu lat z transportu węgierskiego, znalezioną żywą pod ciałami w komorze krematorium. W tej samej relacji zostaje ona potem zastrzelona na polecenie esesmana, bo była za młoda, by dochować tajemnicy. Książka nie podaje jej nazwiska. To nie jest więc historia osoby, która wyszła z obozu i złożyła własne świadectwo.

Czy chodzi o Yvonne Engelman?

Druga opowieść dotyczy Yvonne Engelman, urodzonej w 1927 roku jako Jachat Chaja Engel na Zakarpaciu. Była więźniarką Auschwitz, po wojnie wolontariuszką Sydney Jewish Museum, odznaczoną w 2018 roku, zmarłą w maju 2025 roku. W rozmowie dla news.com.au w 2016 roku mówiła, że po przyjeździe trafiła do komory, która nie zadziałała, i że nad ranem wyprowadzono ją do pracy. To jej późniejsze wspomnienie. Nie znamy niezależnego dokumentu obozowego, który potwierdzałby awarię komory i noc spędzoną w środku.

Trzecia relacja bywa mylona z poprzednimi, choć nie pasuje do pytania. Sofia Litwińska, lat 29, zeznała 24 maja 1945 roku przed brytyjską komisją, a 24 września 1945 roku stanęła przed sądem w procesie załogi Bergen-Belsen. Mówiła, że wyciągnięto ją z komory po minucie lub dwóch, bo mąż był polskim oficerem, a ona sama pochodziła z lubelskiego więzienia. To zeznanie dorosłej kobiety, nie dziewczynki, i samo w sobie ma luki co do czasu i miejsca.

Opowieść Kim jest osoba Co jest uchwytne źródłowo Czego nie da się potwierdzić
Książka Nyiszliego, 1946 Nienazwana dziewczynka, ok. 16 lat, transport węgierski Istnieje tekst autora, więźnia krematorium; w tej wersji dziewczynka ginie na miejscu Nazwisko, data transportu, drugi niezależny świadek tej samej osoby
Wywiad Engelman, 2016 Yvonne Engelman, ur. 1927, ocalała z Auschwitz Pobyt w obozie, późniejsze życie w Australii, jej własna relacja o awarii Dokument, że była w działającej komorze gazowej, a nie w łaźni rejestracyjnej
Zeznanie Litwińskiej, 1945 Dorosła więźniarka, 29 lat w chwili procesu Protokół przysięgły i wystąpienie przed sądem bergeńskim Zgodność szczegółów z układem krematoriów; nie jest to dziewczynka

Źródła: książka Miklósa Nyiszliego (1946), zeznanie Sofii Litwińskiej z procesu bergeńskiego (maj i wrzesień 1945), wywiad Yvonne Engelman (2016).

2. Co wiadomo o opowieści o przeżyciu komory gazowej?

Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau podaje, że do obozu przywieziono około 1,3 miliona osób, a zginęło co najmniej 1,1 miliona, w tym około miliona Żydów. Historyk muzeum Franciszek Piper szacował, że około 900 tysięcy Żydów zamordowano zaraz po przyjeździe, bez numeru ewidencyjnego. Dzieci, starcy i osoby uznane za niezdolne do pracy szły w tej grupie. Kto nie dostał numeru, nie ma kartoteki więźniarskiej, z której dałoby się wyczytać „przeżyła komorę”.

Pierwsze użycie cyklonu B do zabicia ludzi w Auschwitz datuje muzeum na 3 września 1941 roku: w piwnicy bloku 11 zginęło około 600 sowieckich jeńców i około 250 chorych polskich więźniów. Później działały komory w Birkenau, w tym przy krematoriach II–V. Dokument Zentralbauleitung z 28 czerwca 1943 roku określał dobową przepustowość pieców tych czterech krematoriów na 4416 ciał. Niemcy wysadzili krematoria w styczniu 1945 roku.

Ważne. Brak nazwiska w księgach więźniów nie dowodzi, że dziewczynka nie istniała. Ofiary komór w większości nie były rejestrowane. Ten sam brak nie pozwala jednak przypisać przeżycia konkretnej osobie ani zamienić powtórzonej anegdoty w świadectwo.

W wersji Nyiszliego dziewczynka miała przeżyć, bo twarz przywarła jej do wilgotnej posadzki. Ta techniczna uwaga jest sporna: historycy Sonderkommanda, wśród nich Gideon Greif, wskazywali, że część opisów Nyiszliego — mydło i ręczniki przy wejściu, gaz puszczany z pryszniców — należy do późniejszych zniekształceń, a nie do ustalonego przebiegu mordu. Sama scena nie kończy się ocaleniem. Według książki esesman uznał, że szesnastolatka opowie o tym, co widziała, i kazał ją zabić w krematorium.

Wspomnienie Engelman jest inne: komora miała nie zadziałać, a straż wyprowadziła grupę do pracy przy sortowaniu rzeczy. Golenie włosów, o którym mówi, pasuje też do zwykłej rejestracji więźniarek kierowanych do obozu, nie tylko do komory zagłady. Po tylu latach sama autorka mówiła, że nie jest pewna, co dokładnie się stało. Żyła, opowiadała o Auschwitz i zmarła w 2025 roku. To potwierdza przeżycie obozu, nie przebieg jednej nocy w komorze.

3. Jak sprawdzić wiarygodność tej historii?

Sprawdzenie nie polega na tym, ile razy dana scena wraca w filmach i na forach. Powtórzenie w trzecim wpisie nie jest trzecim świadkiem. Wyszukiwarka chętnie podsuwa tę samą anegdotę w nowej szacie.

Przy konkretnej opowieści warto przejść krótką listę, zanim uzna się ją za ustalony fakt.

  • Szukamy nazwiska, wieku i transportu albo uczciwego stwierdzenia, że nazwiska nie ma. Brak imienia w tekście z 1946 roku zostaje brakiem także po osiemdziesięciu latach.
  • Oddzielamy autora relacji od osoby, o której mówi. Nyiszli przeżył i pisał o kimś innym. Engelman mówiła o sobie. Litwińska zeznawała o sobie, ale jako dorosła.
  • Patrzymy na datę pierwszego zapisu. Zeznanie z maja 1945 roku i książka z 1946 roku są wcześniejsze niż wywiad z 2016 roku, co nie czyni ich automatycznie dokładnymi w szczegółach.
  • Zestawiamy szczegół techniczny z ustaleniami muzeum: układ krematoriów, wrzutnie cyklonu, brak okien w komorach podziemnych. Szczegół, który nie pasuje do budynku, osłabia scenę, nie całą historię obozu.
  • Nie bierzemy za dowód tego, że „wszyscy tak piszą”. Łańcuch cytowań bywa jednym źródłem przepisanym wiele razy.

To trochę jak sprawdzanie usprawiedliwienia w szkole: jedna kartka przepisana przez kolegów nie staje się trzema niezależnymi zwolnieniami. Analogia kończy się tam, gdzie kończą się akta. Ofiary bez numeru nie zostawiły teczki, więc cisza w ewidencji nie jest tym samym co fałszywe zwolnienie lekarskie.

Stanowisko Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, wyłożone także w rozmowie jego historyka Piotra Setkiewicza opublikowanej przez IPN, jest tu jednoznaczne co do samego mechanizmu zbrodni. Istnienie komór potwierdzają relacje więźniów, zapiski Sonderkommanda, fotografie, meldunki ruchu oporu, raporty uciekinierów, dokumenty niemieckie i pozostałości budynków zgodne z planami biura budowlanego SS. Spór o jedną nienazwaną dziewczynkę nie rusza tego korpusu źródeł.

4. Co ta historia znaczy dziś?

Co to znaczy dziś, widać przy lekcji i przy linku przesłanym w klasie. Pytanie o dziewczynkę, która przeżyła komorę gazową, zasługuje na odpowiedź z imieniem albo z jasnym „nie wiemy, kim była”. Służy pamięci lepiej niż cudowna pointa. Dzieci zabijane zaraz po rampie nie mają numerów, więc nie wrócą jako imienne bohaterki internetu. Ich nieobecność w kartotece jest śladem zbrodni, nie luką do uzupełnienia fikcją.

Dla szkoły praktyczna reguła jest krótka. Jeśli tekst nie podaje nazwiska, transportu i źródła starszego niż kopia w sieci, zostawiamy go jako opowieść nieustaloną. Jeśli podaje nazwisko ocalałej, sprawdzamy, czy przeżyła obóz, czy komorę. To nie są synonimy. Lidia Maksymowicz, przywieziona jako małe dziecko i poddawana eksperymentom, jest udokumentowaną więźniarką Auschwitz. Jej historia nie jest historią wyjścia z komory gazowej, choć tytuły bywają podobne.

Pytania, które wracają przy tym zapytaniu

Czy ktokolwiek wyszedł żywy z działającej komory?

W materiale, który da się przypisać do osoby, nie mamy pewnego przypadku dziewczynki, która weszła do komory w trakcie użycia cyklonu B i potem złożyła własne, potwierdzone świadectwo. Najbliższa temu literatura, książka Nyiszliego, sama kończy scenę śmiercią dziewczynki. Zeznanie Litwińskiej dotyczy dorosłej i budzi zastrzeżenia co do szczegółów budynku. Wywiad Engelman jest wspomnieniem o awarii, bez aktu obozowego.

Dlaczego tyle wersji ma podobny kształt?

Selekcja na rampie, rozebranie, oczekiwanie i niepewność, czy to łaźnia, powtarzają się w tysiącach relacji, bo tak wyglądało przybycie do Birkenau. Z tego wspólnego obrazu łatwo zrobić jedną „dziewczynkę z komory”. Osobne zdarzenie — bunt przy rozbieralni w październiku 1943 roku, w którym zginął esesman Josef Schillinger — też bywa sklejane z opowieścią o przeżyciu, choć ta więźniarka nie wyszła z komory żywa.

Czy zaprzeczenie jednej anegdocie podważa komory gazowe?

Nie. Słaba scena w jednej książce nie unieważnia dokumentów budowy, zeznań załogi, raportu Witolda Pileckiego ani szacunku ofiar. Odwrotny błąd jest równie prosty: słaba scena nie staje się dowodem tylko dlatego, że jest wstrząsająca. W styczniu 2026 roku muzeum nadal prostuje tezę, jakoby brak zdjęcia w internecie oznaczał brak komór. Zdjęcie nie jest jedynym rodzajem źródła, tak jak brak nazwiska nie jest dowodem, że komory były łaźniami.

Reguła, którą zostawiamy przy tym zapytaniu, jest wąska. Dziewczynka, która przeżyła komorę gazową, nie ma w wiarygodnych źródłach ustalonego nazwiska. Najszerzej cytowana opowieść nie jest świadectwem ocalenia: w książce z 1946 roku dziewczynka ginie na polecenie esesmana. Wspomnienie z 2016 roku dotyczy prawdziwej ocalałej z obozu, ale nie ma niezależnego potwierdzenia awarii komory.

Uczciwe zastrzeżenie jest takie, że nie da się wykluczyć pojedynczego, nienazwanego przypadku tylko dlatego, że nie mamy teczki. Nie da się też tego przypadku opowiedzieć tak, jakby był sprawdzony. Tam, gdzie źródło milczy o imieniu, milczymy i my — i nie dopisujemy go z filmu ani z powtórzonego akapitu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *