Głód na świecie to nie pusta spiżarnia planety, tylko sytuacja, w której ludzie nie mają stałego dostępu do wystarczającej ilości żywności. W 2025 roku dotyczyło to około 645 milionów osób, czyli 7,8 procent ludności globu. Sudan pokazuje, jak ten sam mechanizm działa w skrajnej postaci: zboże może leżeć kilkadziesiąt kilometrów dalej, a w obleganym mieście gospodarstwo zostaje bez posiłku.
To ważne właśnie teraz, bo trzeci rok z rzędu globalny odsetek niedożywionych spada, a jednocześnie Afryka po raz pierwszy ma więcej głodujących niż Azja. Dla szkoły różnica jest praktyczna. Mapa z jednym kolorem na cały kontynent i nagłówek o „końcu głodu” opisują co innego niż rodzina, która od tygodni nie ma mąki.
Idziemy od udokumentowanego kryzysu w Sudanie, przez powody, dla których sam brak żywności nie wystarcza jako wyjaśnienie, do tego, jak czytać liczby i mapy. Na końcu zostaje reguła, która przydaje się przy lekcji, wiadomościach i własnym osądzie.
Jak jeden kryzys pokazuje problem głodu?
Wojna w Sudanie weszła w 2026 roku w czwarty rok. Klasyfikacja IPC, używana do oceny ostrego braku żywności, wskazuje, że między lutym a majem 2026 roku prawie 19,5 miliona ludzi, około 41 procent analizowanej ludności, było w fazie 3 lub wyższej. W tym ponad 5 milionów w fazie 4, czyli stanie nagłym, i około 135 tysięcy w fazie 5, określanej jako katastrofa: skrajny brak jedzenia, bardzo wysokie niedożywienie i śmierć z głodu albo z chorób z nim powiązanych.
We wrześniu 2025 roku, w szczycie chudego sezonu, głód w sensie fazy 5 potwierdzono w El Faszer w Darfurze Północnym i w Kadugli w Kordofanie Południowym. Oba miasta były odcięte od dostaw handlowych i pomocy. Rynki praktycznie przestały działać, ceny podstawowych zbóż poszybowały, a część mieszkańców sięgała po liście, łupiny orzeszków i paszę. Ponad 8,9 miliona osób było wewnętrznie przesiedlonych, a około 40 procent placówek zdrowia nie działało. W analizie na początek 2026 roku żaden obszar nie miał już formalnej klasyfikacji głodu, ale 14 obszarów w Darfurze i Kordofanie pozostało w ryzyku głodu, jeśli walki się zaostrzą albo dostęp humanitarny dalej się zamknie.
Typowy błąd przy takiej wiadomości jest prosty: uznać, że „nie było urodzaju”. W Sudanie decydowały oblężenie, zerwane drogi i utrata pracy, nie jeden sezon deszczowy. Tam, gdzie konflikt odpuszczał i konwój docierał, niedożywienie malało. Tam, gdzie wał ziemny odcinał miasto, pogarszało się mimo żywności istniejącej w kraju.

Ważne. Głód w rocznej statystyce i głód w obleganym mieście to dwa pomiary. Pierwszy opisuje całoroczny niedobór energii z diety. Drugi opisuje ostry kryzys, w którym ludzie mogą umierać w ciągu tygodni.
Dlaczego sam brak żywności nie wyjaśnia głodu?
Od Światowego Szczytu Żywnościowego w 1996 roku bezpieczeństwo żywnościowe ma cztery wymiary, i wszystkie muszą zachodzić naraz. Dostępność to podaż: zbiory, zapasy, handel. Dostęp to pytanie, czy gospodarstwo może tę żywność kupić albo dostać, fizycznie i za własne pieniądze. Wykorzystanie to to, czy organizm realnie przyswoi posiłek, a więc woda, opieka, dieta, podział jedzenia w domu. Stabilność oznacza, że trzy poprzednie nie znikają co kilka miesięcy.
Praca Amartyi Sena z lat osiemdziesiątych pokazała na historycznych głodach, że klęska zdarza się także tam, gdzie żywności w skali kraju nie brakuje. Ludzie tracą uprawnienie do jedzenia: płacę, ziemię, rację, drogę na targ. Pełna spiżarnia za drzwiami bez klucza oddaje ten mechanizm w jednym obrazie. Analogia przestaje działać tam, gdzie spiżarnia naprawdę jest pusta, czyli przy nieurodzaju albo zniszczonych zapasach. W El Faszer i Kadugli w 2025 roku decydował przede wszystkim zamek.
Ceny, oblężenie i utrata pracy
W praktyce wygląda to tak. Gospodarstwo, które przed wojną sprzedawało sorgo na lokalnym targu, traci jednocześnie pole, drogę i nabywcę, bo miasto jest odcięte wałem, a handel stanął. Zostaje sprzedaż zwierząt albo wyjście w nocy poza obwód. Zapas znika w kilka tygodni, a cena podstawowego zboża na tym, co zostało z rynku, rośnie wielokrotnie wobec okresu sprzed wojny. Kilkadziesiąt kilometrów dalej zboże bywa, ale dla tej rodziny nie istnieje.

Ten sam rozjazd widać poza wojną. W 2025 roku zdrowa dieta kosztowała średnio 4,28 dolara parytetu siły nabywczej na osobę dziennie, wobec 2,94 w 2017 roku. Nie stać na nią było około 2,69 miliarda ludzi, 32,7 procent ludności świata, a w Afryce 66,6 procent. Kto je raz dziennie najtańszą kaszę, nie jest w statystyce „głodu kalorycznego”, a i tak nie ma diety, która utrzymuje zdrowie.
Jak lokalny kryzys staje się częścią zjawiska globalnego?
Sudan nie jest modelem każdego niedoboru. W Global Report on Food Crises 2026 konflikt i brak bezpieczeństwa były głównym motorem ostrego kryzysu w krajach, w których żyło 147,4 miliona osób z wysokim brakiem żywności. Ekstremalna pogoda była głównym motorem dla około 87,5 miliona, szoki gospodarcze dla 29,8 miliona. Jedna przyczyna nie tłumaczy wszystkich przypadków, a w jednym kraju kilka czynników zwykle się nakłada.
Lokalny kryzys wchodzi w zjawisko globalne trzema ścieżkami. Pierwsza to liczba: Nigeria, Demokratyczna Republika Konga i Sudan dawały w 2025 roku blisko jedną trzecią ludzi w ostrym braku żywności w krajach objętych tym raportem. Druga to ceny. Droższa energia i nawozy, powiązane z konfliktem na Bliskim Wschodzie, podbijają inflację żywności także tam, gdzie nie ma oblężenia. Trzecia to pomoc: finansowanie sektorów żywnościowych w krajach kryzysowych spadło, więc odcięte miasto dłużej zostaje odcięte.
Stąd mapa nie jest jednym odcieniem. W 2025 roku głód, mierzony jako niedożywienie, dotykał około 20 procent ludności Afryki, 6 procent Azji, 4,8 procent Ameryki Łacińskiej i Karaibów oraz mniej niż 2,5 procent Ameryki Północnej i Europy. Azja i Ameryka Łacińska od kilku lat poprawiają wynik. W Afryce wieloletni wzrost liczby głodujących zatrzymał się dopiero w 2025 roku, ale przez przyrost ludności liczba osób prawie nie spadła: około 309 milionów wobec 292 milionów w Azji.

Co mówią dane o głodzie na świecie?
Trzy liczby z 2025 roku łatwo wziąć za jedną. Nie są jedną. Raport SOFI 2026, przygotowany przez FAO i cztery inne agencje ONZ, mierzy chroniczny głód i szerszy brak bezpieczeństwa żywnościowego. Osobny raport o kryzysach mierzy ostry brak w krajach już objętych kryzysem.
| Wskaźnik | Co opisuje | Skala w 2025 |
|---|---|---|
| Niedożywienie (PoU) | Całoroczny niedobór energii z diety | ok. 645 mln osób, 7,8% |
| Umiarkowany lub ciężki brak bezpieczeństwa żywnościowego | Konieczność rezygnacji z jakości albo ilości jedzenia | ok. 2,1 mld osób, 25,8% |
| Ostry brak żywności w krajach kryzysowych | IPC/CH faza 3 lub wyższa, 47 krajów i terytoriów | ok. 266 mln osób, 22,9% analizowanej ludności |
Źródła: FAO, IFAD, UNICEF, WFP i WHO, The State of Food Security and Nutrition in the World 2026 (dane za 2025); Global Report on Food Crises 2026 (dane za 2025).
Spadek odsetka niedożywionych z 8,6 procent w 2022 roku do 7,8 procent w 2025 to około 43 miliony osób mniej niż w 2022 i blisko 14 milionów mniej niż w 2024. To ruch w dobrą stronę, za mały na cel zrównoważonego rozwoju do 2030 roku. Projekcja z SOFI, zależna od tego, jak długo inflacja żywności po kryzysie na Bliskim Wschodzie utrzyma się wysoko, zostawia na 2030 rok nadal 510–520 milionów głodujących.
W skrócie. Mniejszy odsetek na mapie świata nie przekreśla głodu w jednym mieście. Większa liczba w raporcie kryzysowym nie znaczy, że cały kontynent głoduje tak samo.
Przy czytaniu map i tabel warto trzymać się kilku sprawdzeń:
- odsetek i liczba idą osobno: w Afryce odsetek lekko spadł, liczba osób prawie stała przez przyrost ludności;
- zakres, nie punkt: 645 milionów to środek przedziału około 608–696 milionów;
- porównanie rok do roku w raporcie kryzysowym bywa mylące, bo w 2025 roku objęto mniej krajów niż rok wcześniej;
- faza 3 to kryzys wymagający działania, faza 5 to katastrofa; złożenie ich w jedno „głód” zaciera skalę.
Umiarkowany lub ciężki brak bezpieczeństwa żywnościowego dotyczył w 2025 roku 56,6 procent ludności Afryki, 20,3 procent Azji, 22,9 procent Ameryki Łacińskiej i Karaibów oraz 8,7 procent Ameryki Północnej i Europy. Wciąż powyżej poziomu sprzed pandemii, mimo pięciu lat spadku po skoku z czasu COVID-19.
Co głód na świecie znaczy dziś?
Reguła, która zostaje po Sudanie i po tabeli, jest krótka. Najpierw pytamy, czy ludzie mają dostęp do żywności, nie tylko czy żywność jest. Potem, co ten dostęp ucięło: wojnę, cenę, utratę dochodu, drogę, wodę i opiekę zdrowotną. Dopiero na końcu patrzymy, czy zbiór w ogóle był.
Co to znaczy dziś w szkole i przy wiadomościach. Na lekcji geografii jeden kolor na kontynent gubi El Faszer. Przy zadaniu o celach zrównoważonego rozwoju warto rozdzielić 645 milionów niedożywionych od 2,1 miliarda osób, które musiały rezygnować z jakości albo ilości jedzenia, i od 266 milionów w ostrym kryzysie. Dla czytelnika nagłówek „głód spada” i nagłówek „głód w mieście” mogą być jednocześnie prawdziwe.
Zastrzeżenie jest uczciwe. Liczby to szacunki, w strefie walk dane bywają niepełne, a projekcja na 2030 rok zależy od inflacji, której długości nikt nie zna z góry. Pojedynczy kryzys nie jest wzorem wszystkich pozostałych. Jest sprawdzianem, czy patrzymy na talerz, czy tylko na magazyn.















Dodaj komentarz