Wiking Info

Historia, geografia i przyroda dla uczniów, rodziców i ciekawych świata

Norbert Kaczmarczyk rodzice i rodzinne gospodarstwo

Norbert Kaczmarczyk stoi przy maszynie rolniczej na polu podczas żniw

Norbert Kaczmarczyk rodzice nie występują z imienia i nazwiska w biogramie sejmowym ani w hasłach encyklopedycznych. Publicznie wiadomo tyle, że matka i ojciec prowadzą własne gospodarstwo na tym samym podwórku w Czajęczycach pod Proszowicami, a starszy brat Konrad jest rolnikiem i w 2022 roku mówił, że to właśnie rodzice obu stron zapłacili za wesele.

Pytanie wraca, bo poseł urodzony 16 listopada 1989 roku w Proszowicach w 2026 roku nadal zasiada w Sejmie X kadencji, a jego rodzina stała się widoczna nie przez drzewo genealogiczne, tylko przez maszyny, hektary i oświadczenie majątkowe. Dla nauczycieli wiedzy o społeczeństwie i dla uczniów z klas rolniczych to gotowy materiał o tym, czym różni się dom rodzinny od tytułu prawnego do ziemi.

Dalej idziemy od luki w biogramie, przez wieś i podział gospodarstw, po wesele w Bobinie, ciągnik, rozjazd między 16 a ponad 300 hektarami oraz zasady dzierżawy z Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa.

Luka w biogramie posła

Kto wpisuje w wyszukiwarkę rodziców Norberta Jakuba Kaczmarczyka, dostaje życiorys polityka, nie metrykę domu. Pełne imię, data i miejsce urodzenia, szkoły, mandaty od 2015 roku i funkcja sekretarza stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi w latach 2021–2022 są opisane. Imion i nazwisk rodziców nie podają ani nota na stronach Sejmu, ani Wikipedia.

To nie jest wyjątkowa cenzura. Oświadczenie majątkowe posła obejmuje jego zasoby, dzierżawy, dochody i wspólność małżeńską, a nie metrykę ojca. Rodzice osoby publicznej stają się tematem dopiero wtedy, gdy sami wejdą w obieg urzędowy albo gdy polityk albo brat powie o nich wprost. Tu drugi warunek spełnił się przy weselu i przy sporze o ziemię, pierwszy — nie.

Żoną jest Dominika. Ślub wzięli 20 sierpnia 2022 roku w kościele św. Anny w Bobinie, w powiecie proszowickim. Poseł mówił mediom, że pary łączy ta sama parafia, rodziny znały się wcześniej, a narzeczeństwo trwało dwa lata. Babcia pojawia się tylko w relacji sąsiadów cytowanej przez prasę: rodzice i babcia powinni być dumni, że dzieci zostają przy wsi. Nazwiska starszego pokolenia ta relacja nie podaje.

Wieś pod Proszowicami

Dom stoi w Czajęczycach, wsi w gminie Proszowice, w województwie małopolskim. To nie jest wielki ośrodek. Proszowice są miastem powiatowym na lessowym płaskowyżu, gdzie od pokoleń liczy się warzywo, zboże i bliskość Krakowa, a nie wielki przemysł. Norbert Kaczmarczyk sam w Sejmie mówił, że pochodzi z małej wsi i widzi, jak z wielu domów zniknęła produkcja, która kiedyś trzymała gospodarstwo przy gospodarstwie.

Szkoła, którą kończył, leży obok, nie w stolicy. Policealne Studium Rolnicze w Zespole Szkół im. Emila Godlewskiego w Piotrkowicach Małych dało mu w 2013 roku tytuł technika rynku rolnego. Tego samego roku zamknął magisterium z politologii i komunikacji społecznej na Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Potem był reporterem TVP Kraków, w latach 2014–2015 radnym Proszowic i członkiem Małopolskiej Izby Rolniczej.

Sąsiedzi pytani w 2022 roku przez reporterów opisywali gospodarstwo jako budowane pokoleniami, nie jako skok po mandacie. Jeden z mieszkańców mówił o chlewni z czasów PRL i o pięciuset tucznikach. To pamięć wsi, nie wpis z rejestru zwierząt, więc zostawiamy ją jako świadectwo, nie jako bilans. Budynki na podwórku widać z drogi. Luksusowego dworu reporterzy, którzy tam pojechali, nie znaleźli.

Podwórko trzech numerów

Najmocniejsze zdanie o rodzicach padło z ust samego posła, gdy media pytały o współpracę z bratem. Mamy osobne gospodarstwa, ale na jednym podwórku. Rodzice również prowadzą swoje. Pod jednym adresem są trzy numery gospodarstw. Mieszkają w jednym domu, wielopokoleniowo, a każdy prowadzi odrębną działalność. Tak streściła jego wyjaśnienia Wirtualna Polska i relacje z konferencji po dymisji.

Mechanizm jest prostszy, niż brzmi w sporze politycznym, i łatwo go pomylić z jedną firmą rodzinną. To jak trzy zeszyty w jednej teczce: idą do tej samej szkoły, leżą na jednym biurku, a oceny i tak są osobne. Analogia pęka przy urzędzie i banku. Dopłata, kredyt, podatek i czynsz dzierżawny idą na nazwisko z umowy, nie na wspólny adres. Podwórko nie scala tytułów.

W listopadzie 2021 roku, przy nominacji na wiceministra, Kaczmarczyk zapewniał, że jest czynnym rolnikiem i razem z rodziną prowadzi w Czajęczycach gospodarstwo liczące ponad 300 hektarów. W oświadczeniach majątkowych z przełomu dekad figuruje jednak jego własna dzierżawa rzędu kilkunastu hektarów, z produkcją zbóż i warzyw. Rozjazd nie musi oznaczać dwóch sprzecznych wsi. Oznacza, że „rodzinne” i „moje” to w prawie różne pola.

Starszy brat Konrad

Publicznie znanym krewnym jest Konrad Kaczmarczyk, starszy brat, rolnik z tego samego podwórka. To on w sierpniu 2022 roku tłumaczył mediom, skąd wzięło się wesele na około 500 osób i czyj jest ciągnik. Mówił, że w Małopolsce duże wesela są tradycją, że dopisali krewni, Solidarna Polska i znajomi brata, oraz że za zabawę zapłacili rodzice pana młodego i pani młodej.

Konrad nie jest posłem. Nie składa oświadczenia majątkowego w Sejmie i nie musi pokazywać faktury na maszynę. Norbert Kaczmarczyk powtarzał po dymisji, że brat nie jest osobą publiczną i że szuka się miejsc, w których rodzina miałaby zarobić na jego funkcji. Jednocześnie to brat, nie rodzice, stał się twarzą sporu: o ciągnik, o 141 hektarów poddzierżawy i o spotkania z rolnikami, na których według Onetu powoływał się na zespół parlamentarny bez umocowania Kancelarii Sejmu.

W „Kurierze Tarnowskim” Konrad miał mówić, że uprawia łącznie około tysiąca hektarów. To jego deklaracja przytoczona przez prasę, nie protokół z geodezji. Tysiąc hektarów to skala, przy której jeden podwórkowy numer gospodarstwa już nie wystarcza. Stąd późniejsze pytania o grunty państwowe kilkadziesiąt kilometrów od Czajęczyc.

Rachunek za wesele

Ślub w Bobinie i przyjęcie w domu weselnym w Czuszowie zgromadziły około pół tysiąca gości. Byli wśród nich Zbigniew Ziobro, Beata Kempa i Rafał Bochenek. Grał Bayer Full, strażacy zrobili szpaler, na koniec poszły fajerwerki. Para dostała chleb i sól, a przed salą stał nowy John Deere. Polska poznała wtedy imię brata wcześniej niż imiona rodziców. Tak działa obieg medialny: maszyna ma cenę, metryka rodziców nie.

Kosztu wesela nikt publicznie nie rozpisał na pozycje. Brat wskazał płatników: rodzice obu stron. Poseł w oświadczeniu po ślubie pisał, że uroczystość wykorzystano do gry politycznej i że uderzono w niego, żonę i rodzinę. Po odwołaniu z rządu, 14 września 2022 roku, nazwał decyzję polityczno-medialną intrygą, która spadła na bliskich w chwili zawarcia małżeństwa. Cytujemy jego stanowisko, nie werdykt sądu. Centralne Biuro Antykorupcyjne dostało zawiadomienie od polityków opozycji. Publicznego zakończenia tej sprawy, które zamykałoby wątek rodziców, nie ogłoszono.

Ciągnik i dowód rejestracyjny

Media podawały wartość maszyny na około 1,5 miliona złotych. Kaczmarczyk mówił, że przekazanie miało charakter symboliczny: zgoda na używanie ciągnika w gospodarstwie, nie przeniesienie własności. Brat twierdził, że to on widnieje w dowodzie rejestracyjnym i że spłaca kredyt. Film z wręczenia kluczyków powstał za wiedzą uczestników i posłużył później dealerowi do promocji. Poseł tłumaczył, że nie wiedział o tym użyczeniu wcześniej, więc nie mógł zakazać nagrania.

Dla czytelnika spoza wsi cena brzmi jak prezent z innej półki. Dla gospodarstwa, które obrabia setki hektarów, ciągnik tej klasy jest narzędziem, nie ozdobą sali. Spór nie dotyczył tego, czy John Deere jeździ po polu. Dotyczył tego, czy wiceminister, który w oświadczeniu nie wykazywał takiej maszyny, dostał korzyść majątkową, czy tylko pozował przy sprzęcie brata. Sam Kaczmarczyk przyznawał później błąd wizerunkowy i bronił legalności układu.

Hektary w oświadczeniu

16,63 hektara to liczba, od której warto zacząć samodzielne liczenie. W oświadczeniu majątkowym z początku kadencji poseł wykazał gospodarstwo o produkcji zbóż i warzyw, tytuł prawny: dzierżawa, majątek odrębny, wartość 190 tysięcy złotych. Przychód w tym zestawieniu wynosił 6879,46 zł, a dochód był ujemny: minus 1627,34 zł. W późniejszym rozliczeniu, omawianym przez prasę przy stanie konta 220 750,60 zł, dochód z gospodarstwa podano jako 5100 zł, a dopłaty bezpośrednie jako 26 012 zł. W zestawieniu z marca 2023 roku dochód z dzierżawy pola, mniejszego o 0,7 hektara, urósł do 15 tysięcy złotych.

Skąd bierze się 16,63, da się odtworzyć bez archiwum rodzinnego. Oświadczenie posła jest publiczne. Powierzchnia to suma działek objętych jego umową dzierżawy, nie suma pól, po których jeździ rodzinny sprzęt. Wartość 190 tysięcy złotych to jego szacunek prawa dzierżawy, nie cena hektara lessu pod Proszowicami. Dochód zmienia dopłata, rok nieurodzaju, koszt nasion i to, czy część produkcji rozlicza brat albo rodzice na własnym numerze.

Ponad 300 hektarów, o których mówił przy nominacji, zostaje po odjęciu tych 16,63 hektara różnicą około 283 hektarów. Tyle, w zaokrągleniu, musiałoby siedzieć u brata, u rodziców i w innych umowach, jeśli opis „wspólnie z rodziną” brać literalnie. To nie jest akt własności. To arytmetyka dwóch publicznych zdań. Gdyby któreś gospodarstwo rodziców weszło do wspólności albo do darowizny, liczba w oświadczeniu posła musiałaby się ruszyć. Do 2023 roku, w relacjach prasowych z jego zeznań, domu ani mieszkania na własność nadal nie było. Jeździł Alfą Romeo 159 z 2011 roku.

Ziemia z zasobu KOWR

Osobny rozdział to 141 hektarów w Kępiach, około 60 kilometrów od Czajęczyc. Według ustaleń Wirtualnej Polski z września 2022 roku ziemia należała do zasobu Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa i była dzierżawiona przez lokalnego rolnika. Ten z powodów zdrowotnych chciał z dzierżawy zrezygnować. Po telefonie Konrada Kaczmarczyka wniosek o rezygnację został wycofany, a 19 listopada 2020 roku podpisano poddzierżawę. Czynsz i podatki szły do KOWR, a poddzierżawca mógł ubiegać się o dopłaty do tych 141 hektarów.

Przepisy z tamtych lat miały kierować państwową ziemię do rolników z gminy, którzy mają mało własnego areału. Poddzierżawa omija przetarg, jeśli dotychczasowy dzierżawca zostaje stroną umowy. Poseł nie odpowiedział wtedy na pytanie, dlaczego nie poszli do przetargu. Przyznał osobne gospodarstwa na jednym podwórku i udział rodziców we własnej produkcji. Śledztwa, które zamykałoby ten wątek wyrokiem, w materiałach z lat 2022–2023 nie opisano. Zostaje mechanizm, nie wyrok.

13 września 2022 roku premier Mateusz Morawiecki przyjął wniosek Henryka Kowalczyka i odwołał Kaczmarczyka z funkcji wiceministra. Solidarna Polska nazywała zarzuty obyczajowymi. Poseł wrócił do komisji sejmowych. W 2023 roku z 10. miejsca listy Prawa i Sprawiedliwości w okręgu tarnowskim dostał 11 926 głosów i mandat X kadencji. W 2015 roku miał 8926 głosów z Kukiz’15, w 2019 roku 12 164. Od 2024 roku, po wejściu Suwerennej Polski do PiS, jest w tym klubie. Przewodniczy Parlamentarnemu Zespołowi ds. Przetwórstwa i Rozwoju Rynków Rolnych.

Co to znaczy dziś

Rodzina z Czajęczyc jest dziś lekcją z czytelności państwa, nie zaginioną metryką. Uczeń, który na wiedzy o społeczeństwie ma rozpoznać oświadczenie majątkowe, może wziąć ten przypadek i nie potrzebuje plotki. Najpierw biogram: rodzice nie są osobami publicznymi, więc ich nie ma. Potem oświadczenie: dzierżawa posła, osobny majątek, kilkanaście hektarów. Na końcu cytat o trzech numerach na jednym podwórku. Kto te trzy warstwy zlepi w „rodzinę posła ma 300 hektarów”, czyta nagłówek, nie dokument.

Na lekcji rolniczej ten sam materiał pokazuje, po co technik rynku rolnego uczy się umów, nie tylko uprawy. Dopłata, kredyt na ciągnik i czynsz KOWR mają jednego dłużnika. Wspólny obiad i wspólny John Deere tego nie zmieniają. Fundacja Braterska Pomoc, którą Kaczmarczyk założył, i szkolne spotkania „Z posłem na Ty” są osobnym wątkiem edukacyjnym. Nie zastępują odpowiedzi na pytanie o matkę i ojca.

Weźmy konkret z 2023 roku i policzmy go tak, jak robi to czytelnik, nie sztab. Głosów było 11 926, o 238 mniej niż 12 164 w 2019 roku. Spadek wynosi około 2 procent, mandat został. Areał z oświadczenia, 16,63 hektara, to około 5,5 procent z „ponad 300”, jeśli za bazę przyjąć dokładnie 300. Reszta, około 283 hektary, nie stoi przy jego nazwisku w tym dokumencie. Żeby sprawdzić, czy coś się ruszyło po 2023 roku, otwieramy kolejne oświadczenie na stronie Sejmu i patrzymy na rubrykę gospodarstwa oraz na majątek odrębny. Imion rodziców tam nadal nie będzie. Będzie za to widać, czy ziemia, dopłata i maszyna zostały przy bracie, przy starszym pokoleniu, czy przeszły na posła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *