Postronni świadkowie wspólnymi siłami uratowali kobietę poszkodowaną w wypadku drogowym w amerykańskiej miejscowości Prospect Park. Jadąca na rowerze elektrycznym 44-latka została potrącona przez samochód, po czym została uwięziona pod nim. Policjanci oraz przechodnie podnieśli pojazd i uwolnili poszkodowaną. Została przewieziona do szpitala ze złamanym obojczykiem oraz innymi obrażeniami.
Sześć osób uniosło pojazd gołymi rękami
Do zdarzenia doszło w Prospect Park w stanie Pensylwania. Lokalna policja poinformowała, że w akcji uwolnienia kobiety spod samochodu wzięło udział sześć osób.
— Zawołałem po pomoc i przybiegło kilka osób. Podnieśliśmy samochód, wyciągnęliśmy ją spod niego i położyliśmy w bezpiecznej pozycji. To tyle — powiedział jeden z mężczyzn, który pomógł kobiecie, cytowany przez źródło.
Kobieta prowadząca w pobliżu lokalny biznes relacjonowała: — Gdy podbiegłam na miejsce zdarzenia, zobaczyłam tylko nogi wystające spod samochodu. Kobieta krzyczała „zdejmijcie go ze mnie”.
Jechała bez kasku z prędkością ponad 32 km/h
Lokalna policja przekazała, że 44-letnia kobieta jechała rowerem elektrycznym z prędkością ponad 20 mil na godzinę, czyli około 32 km/h. Mundurowi podkreślili, że poruszała się bez kasku. Po przybyciu medyków rowerzystka trafiła do szpitala. Stwierdzono u niej złamanie obojczyka oraz inne urazy.
— Jechała zdecydowanie za szybko jak na czas i rodzaj drogi, którymi się poruszała — przekazał szef tamtejszej policji Dave Madonna, podkreślając, że do wypadku doszło przy próbie wyprzedzania. Funkcjonariusz nazwał osoby, które pomogły uratować kobietę „bohaterami”. Spotkał się z nimi i osobiście im podziękował.
W rozmowie z mediami zwrócił uwagę na rosnącą liczbę wypadków z udziałem rowerów elektrycznych. — Ile jeszcze tragedii musi się wydarzyć, żeby zostały podjęte jakieś działania? — pytał Madonna, cytowany przez źródło.












Dodaj komentarz