Sejm nie odrzucił prezydenckiego weta wobec ustawy o rynku kryptoaktywów. Decyzja Karola Nawrockiego pozostała w mocy. W głosowaniu wzięło udział 442 posłów. Za odrzuceniem weta opowiedziało się 241 z nich, przeciw było 198, a trzech wstrzymało się od głosu.
Do obalenia weta potrzeba było większości 3/5, czyli 266 głosów. Zabrakło 25. Gdyby próg osiągnięto, prezydent musiałby podpisać ustawę. O ponowne głosowanie w zeszłym tygodniu apelował premier Donald Tusk. To była trzecia próba wprowadzenia przepisów w życie.
Trzecie weto i spór o zakres nadzoru
Ustawa o rynku kryptoaktywów była wetowana przez Karola Nawrockiego trzy razy, ostatnio 11 czerwca. Prezydent przekonywał, że popiera uregulowanie sektora, lecz rząd nie uwzględnił większości propozycji jego kancelarii. Stwierdził, że zamiast realnie rozwiązać problem rząd „z uporem maniaka uprawia walkę z »kryptocieniem«”. Przy wcześniejszych wetach argumentował, że przepisy nadregulują rynek i mogą wypchnąć polskie firmy za granicę.
W zeszły piątek Donald Tusk zapowiedział, że zwróci się do marszałka Włodzimierza Czarzastego o ponowne głosowanie. Podczas posiedzenia Rady Ministrów mówił, że sprawa giełdy Zondacrypto „nabiera kształtów, które naprawdę budzą w jakimś sensie grozę”. Dodał: „Dzisiaj nie ma wątpliwości, że ten ponury biznes, ten brudny biznes był bardzo mocno powiązany z całym środowiskiem PiS-u i ślady finansowania, dziwnych przepływów pieniędzy pomiędzy tym biznesem, a pisowskimi mediami, czołowymi politykami PiS-u, to wszystko staje się coraz wyraźniejsze i coraz bardziej ponure”.
Strona prezydenta wskazywała na zbytnią restrykcyjność projektu. Szef kancelarii Zbigniew Bogucki tłumaczył, że zbyt surowe przepisy mogą skłonić firmy krypto do przeniesienia działalności za granicę. Wówczas polscy klienci straciliby ochronę krajowego nadzoru.
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański oceniał wcześniej, że zawetowana ustawa dawała Komisji Nadzoru Finansowego „realne narzędzia by chronić Polaków oraz inwestorów”. Wprowadzała standardy, zwiększała przejrzystość rynku i zapobiegała nadużyciom. „W tej ustawie państwo stanęło po stronie obywateli, w ich obronie przed oszustami i przed naciągaczami” — mówił.
Co zakładała zawetowana ustawa
Celem projektu było stosowanie unijnego rozporządzenia MiCA, które reguluje rynek kryptoaktywów. Nadzór miała sprawować Komisja Nadzoru Finansowego. KNF mogłaby blokować rachunki pieniężne lub kryptoaktywów oraz wstrzymywać wybrane transakcje na 96 godzin, z możliwością przedłużenia. Rząd chciał, by maksymalny okres blokady nie przekraczał sześciu miesięcy.
Komisja mogłaby nakładać sankcje na oferujących, emitentów i osoby ubiegające się o dopuszczenie kryptoaktywów, a także kary pieniężne na pośredników. W razie naruszeń KNF wpisywałaby do rejestru nieuczciwe domeny. Przewidziano odpowiedzialność karną m.in. za emisję tokenów oraz świadczenie usług bez zgłoszenia Komisji.
Czerwcowa wersja różniła się od poprzednich jedną poprawką kancelarii prezydenta: KNF we współpracy z ministrem finansów miała co roku publikować w Biuletynie Informacji Publicznej raport o rynku. Parlament nie przyjął innych poprawek prezydenta, w tym dodatkowej kontroli sądowej działań KNF, skrócenia maksymalnego okresu blokady z sześciu do trzech miesięcy oraz odpowiedzialności Skarbu Państwa za szkody wyrządzone nielegalną blokadą rachunku.












Dodaj komentarz