Kijów przygotowuje sieć ciepłowniczą i energetyczną na możliwą intensyfikację rosyjskich ataków rakietowych pod koniec października lub na początku listopada. Premier Serhij Korecki oświadczył, że nie liczy na łagodną pogodę.
W ostatnich tygodniach ataki na Ukrainę w większej mierze opierają się na dronach odrzutowych niż na pociskach rakietowych. Ma to związek z gromadzeniem najsilniejszych rakiet, by zintensyfikować ich użycie w kolejnych miesiącach, gdy temperatury zaczną spadać.
Za jedne z najpoważniejszych uszkodzeń ukraińskiej infrastruktury odpowiadają rosyjskie pociski balistyczne. Ich liczba ma rosnąć, a celem w sezonie zimowym ma być infrastruktura ciepłownicza i energetyczna.
W planach Kijowa jest głęboka modernizacja sieci ciepłowniczej. Jej sekcje mogą być mniejsze, co pozwoli im pracować bezpieczniej. Europejscy sojusznicy dostarczyli części zamienne do elektrowni i urządzeń grzewczych.
Jednym z największych problemów pozostaje niedobór pocisków przechwytujących dla systemów Patriot. Są nieocenione przy neutralizowaniu rosyjskich rakiet balistycznych, które mogą być szczególnie niebezpieczne zimą. Niektórzy sojusznicy, w tym Niemcy, zapowiedzieli dostawę pocisków rakietowych oraz zakup systemów Patriot, by wesprzeć odparcie zimowej ofensywy.
Jeden z wysokich rangą polityków stwierdził, że jeśli Ukraina nie przetrwa zimy, to przegra wojnę. Pierwsze ataki miałyby nastąpić pod koniec października lub na początku listopada.














Dodaj komentarz