Andrzej Izdebski, biznesmen z Lublina o wieloletniej przeszłości w handlu bronią, w kwietniu 2020 roku podpisał z Ministerstwem Zdrowia umowę na dostawę 1241 respiratorów. Zaliczka przekraczająca 154 miliony złotych miała przyspieszyć ratowanie życia pacjentów w szczycie pandemii COVID-19. W praktyce dostarczono jedynie około 200 urządzeń, które nie posiadały wymaganych certyfikatów medycznych i nie spełniały europejskich norm bezpieczeństwa.
Sprawa nabrała nowego wymiaru w lutym 2026 roku, gdy media ujawniły, że Agencja Wywiadu rekomendowała Izdebskiego jako dostawcę, mimo znajomości jego wcześniejszych oszustw wobec sojuszników. Śledztwo prokuratorskie zakończyło się umorzeniem po potwierdzeniu śmierci biznesmena w Albanii w czerwcu 2022 roku. Do dziś pozostają pytania o mechanizmy decyzyjne w warunkach kryzysu oraz o to, jak podobne transakcje wpłynęły na zaufanie do instytucji państwa.
Analiza pokazuje, że presja czasu i brak alternatywnych ofert doprowadziły do pominięcia standardowych procedur weryfikacji. To nie tylko historia jednego kontraktu, lecz także przykład szerszych problemów z zamówieniami publicznymi w sytuacjach nadzwyczajnych.
Przeszłość Andrzeja Izdebskiego – od handlu bronią do współpracy ze służbami
Andrzej Izdebski od lat 90. zajmował się handlem uzbrojeniem i amunicją. Już na początku lat 2000. jego nazwisko pojawiało się w kontekście nielegalnych transakcji, choć nigdy nie zapadły wówczas prawomocne wyroki skazujące. Firma E&K, którą kontrolował, miała siedzibę w Lublinie i formalnie zajmowała się różnymi działalnościami gospodarczymi.
Kluczowym elementem biografii Izdebskiego była długoletnia współpraca z polskimi służbami wywiadowczymi – zarówno cywilnymi, jak i wojskowymi. Współpracował z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi oraz Służbą Wywiadu Wojskowego. Według ustaleń dziennikarskich z 2026 roku, Izdebski był także wartościowym źródłem dla amerykańskiej CIA – dostarczał informacje o rosyjskich systemach obrony przeciwlotniczej i radarowych.
Ta współpraca miała jednak ciemną stronę. Izdebski wielokrotnie brał zaliczki na dostawy uzbrojenia – w tym granatników – i nie rozliczał się z nich. Oszukiwał zarówno amerykańskich, jak i europejskich partnerów. Mimo tych faktów, po zmianie kierownictwa Agencji Wywiadu w 2016 roku, jego dossier z informacjami o oszustwach zostało w praktyce zignorowane, a współpraca wznowiona.
Jak doszło do podpisania umowy na respiratory w kwietniu 2020 roku
Wiosną 2020 roku Polska, podobnie jak wiele krajów Europy, desperacko szukała respiratorów. Szpitale zgłaszały dramatyczne braki sprzętu do wentylacji mechanicznej pacjentów z ciężkim przebiegiem COVID-19. Standardowe procedury zamówień publicznych zostały mocno uproszczone ze względu na stan epidemii.
W tym właśnie momencie pojawiła się oferta firmy E&K Andrzeja Izdebskiego. Według byłego wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego, to właśnie Agencja Wywiadu poleciła Izdebskiego jako wiarygodnego dostawcę. Umowę podpisano w rekordowym tempie. Resort wypłacił zaliczkę w wysokości ponad 154 milionów złotych, zanim jakiekolwiek urządzenia trafiły do Polski.
Porównując z innymi zakupami dokonywanymi w tym samym okresie, kontrakt z E&K wyróżniał się zarówno ceną – szacunkowo około 160 tysięcy złotych za sztukę wobec rynkowych 110–120 tysięcy – jak i brakiem wcześniejszego doświadczenia firmy w dystrybucji sprzętu medycznego.
Co naprawdę dostarczono – problemy z certyfikatami i jakością sprzętu
Ostatecznie do Polski dotarło jedynie około 200 respiratorów. Wszystkie okazały się wadliwe. Urządzenia nie posiadały wymaganych certyfikatów CE dla sprzętu medycznego klasy IIb, co oznaczało, że nie były legalnie dopuszczone do użytku klinicznego na terenie Unii Europejskiej.
W praktyce brak certyfikacji przekładał się na ryzyko nieprawidłowego działania parametrów wentylacji, niewystarczającej precyzji ustawień ciśnienia czy problemów z systemami alarmowymi. W warunkach szpitalnych, gdzie respirator musi działać niezawodnie przez wiele dni, takie usterki mogły bezpośrednio zagrażać życiu pacjentów.
Resort odstąpił od umowy, nałożył kary umowne (10% wartości niezrealizowanej części zamówienia plus 0,2% za każdy dzień opóźnienia) i rozpoczął procedury windykacyjne. Część sprzętu udało się później odzyskać, jednak pełne rozliczenie finansowe utrudniła śmierć Izdebskiego.
Śmierć w Albanii, kremacja i zakończenie śledztwa w 2023 roku
Jesienią 2021 roku, gdy kontrakt nie został zrealizowany, Izdebski opuścił Polskę i udał się do Tirany. W czerwcu 2022 roku znaleziono go martwego w wynajętym mieszkaniu. Albanijscy śledczy stwierdzili zgon na skutek zatrzymania krążenia.
Ciało szybko skremowano – najpierw w Albanii, a następnie repatriowano i dokonano kremacji w Polsce 4 lipca 2022 roku, bez powiadomienia polskich służb. To wywołało spekulacje o możliwej sfingowanej śmierci. Jednak w 2023 roku badania DNA, porównujące materiał pobrany w Albanii (fragment jelita grubego) z próbkami od matki Izdebskiego, jednoznacznie potwierdziły tożsamość.
Prokuratura Regionalna w Lublinie umorzyła śledztwo w czerwcu 2023 roku. Nie znaleziono dowodów na celowe wyłudzenie środków z przeznaczeniem na respiratory – postępowanie skupiło się na kwestiach podatkowych (niezapłacony VAT w wysokości ponad 9 milionów złotych). Prokuratura wystąpiła o rozszerzoną konfiskatę majątku, w tym siedziby firmy w Lublinie.
Rewolucyjne rewelacje z lutego 2026 – rola Agencji Wywiadu
Najważniejsze nowe informacje pojawiły się na początku 2026 roku. Ustalenia Onetu i Gazety Wyborczej, oparte na wypowiedziach byłego wiceministra Cieszyńskiego oraz dwóch wysokich rangą oficerów AW, pokazały, że Agencja Wywiadu wiedziała o oszustwach Izdebskiego wobec sojuszników, a mimo to poleciła go Ministerstwu Zdrowia.
Oficerowie znający jego dossier zostali po 2016 roku odsunięci na emerytury lub placówki zagraniczne. Współpraca z Izdebskim, przerwana wcześniej, została wznowiona. To właśnie ta rekomendacja umożliwiła zawarcie kontraktu na respiratory w momencie, gdy liczyło się każde urządzenie.
Kluczowe jest tu nie tylko to, że rekomendacja padła, ale że padła świadomie – mimo udokumentowanej historii brania zaliczek i niewywiązywania się z umów na dostawy uzbrojenia.
Finansowe skutki i systemowe lekcje z afery
Państwo straciło setki milionów złotych na zaliczce i poniesionych kosztach pośrednich. Kary umowne nałożone na firmę E&K sięgały milionów euro, jednak ich egzekucja po śmierci Izdebskiego stała się skomplikowana. Prokuratoria Generalna odzyskała część sprzętu, ale pełne odzyskanie środków pozostaje w sferze postępowań cywilnych.
W szerszym kontekście sprawa pokazała ryzyko pomijania standardowych procedur weryfikacji dostawców w czasie kryzysu. Podobne problemy z jakością sprzętu medycznego pojawiały się w innych krajach europejskich, jednak polski przypadek wyróżniał się połączeniem wysokiej zaliczki z rekomendacją służb specjalnych.
Z perspektywy analiz podobnych kontraktów pandemicznych zetknęliśmy się z przypadkiem, gdy presja czasu prowadziła do pomijania podstawowych kontroli przeszłości kontrahenta – dokładnie tak jak tutaj.
Powszechne mity i błędy w postrzeganiu afery respiratorowej
Wokół sprawy narosło wiele uproszczeń, które utrudniają zrozumienie mechanizmów.
- Mit: Izdebski nie dostarczył ani jednego respiratora. Faktycznie dostarczono około 200 urządzeń, ale wszystkie były wadliwe i bez certyfikatów. Różnica ma znaczenie – pokazuje, że problem dotyczył nie tylko braku dostaw, ale przede wszystkim jakości i legalności sprzętu.
- Mit: To było w pełni zaplanowane oszustwo z premedytacją. Według ustaleń prokuratury bardziej pasuje tu pojęcie ryzyka rynkowego i chaosu pandemicznego niż klasyczna malwersacja. Brak dowodów na celowe wyprowadzenie całej zaliczki.
- Mit: Służby nie wiedziały o przeszłości Izdebskiego. Rewelacje z lutego 2026 roku jasno pokazują, że Agencja Wywiadu znała jego oszustwa wobec sojuszników i mimo to wystawiła rekomendację.
- Mit: Śmierć była sfingowana i Izdebski żyje. Badania DNA z 2023 roku, potwierdzone opinią patologa, zakończyły te spekulacje. Śledztwo umorzono definitywnie.
Najczęściej zadawane pytania o andrzej izdebski respiratory
Ilu respiratorów naprawdę dostarczono i co się z nimi stało?
Około 200 sztuk, wszystkie bez wymaganych certyfikatów i niespełniające norm. Część sprzętu udało się później odzyskać w ramach postępowań windykacyjnych.
Dlaczego Agencja Wywiadu poleciła Izdebskiego mimo jego przeszłości?
Z ustaleń z 2026 roku wynika, że po 2016 roku jego dossier z informacjami o oszustwach zostało zignorowane, a współpraca wznowiona. Oficerowie znający szczegóły zostali odsunięci.
Czy państwo odzyskało pieniądze z zaliczki?
Częściowo – nałożono kary umowne i odzyskano część sprzętu. Pełne rozliczenie finansowe utrudniła śmierć Izdebskiego i umorzenie śledztwa karnego.
Jakie były główne przyczyny problemów z certyfikatami?
Urządzenia pochodziły najprawdopodobniej z rynków azjatyckich i nie przeszły pełnej procedury weryfikacji medycznej wymaganej w UE. W warunkach pośpiechu pandemicznego pominięto standardowe kontrole.
Co zmieniło się w prawie po tej aferze?
Wzmożono uwagę na weryfikację dostawców w zamówieniach kryzysowych, choć systemowe zmiany w procedurach awaryjnych pozostają przedmiotem debat ekspertów.
Sprawa Andrzeja Izdebskiego i respiratory pozostaje jednym z najbardziej złożonych przykładów zarządzania kryzysowego w polskiej historii ostatnich lat. Pokazuje, jak splot pilnych potrzeb medycznych, rekomendacji służb i niedoskonałości procedur może prowadzić do wielomilionowych strat – i jak trudno potem naprawić skutki takich decyzji.














Dodaj komentarz