CitizenGO to międzynarodowa fundacja założona w 2013 roku w Madrycie, która działa jako platforma internetowych petycji skupionych wokół obrony życia, tradycyjnej rodziny i wolności rozumianej w duchu konserwatywnym. Organizacja wyrosła z hiszpańskiego stowarzyszenia HazteOir i dziś deklaruje ponad 20 milionów aktywnych obywateli w około 50 krajach, prowadząc kampanie w dwunastu językach, w tym polskim.
Dla jednych stanowi narzędzie demokratycznego uczestnictwa, dla innych – sprawnie zorganizowany mechanizm mobilizacji wokół konkretnego światopoglądu. Jej petycje docierają do rządów, parlamentów, korporacji i instytucji międzynarodowych, a skala działania sprawia, że temat CitizenGO pojawia się zarówno w debatach o prawach reprodukcyjnych, jak i w analizach zagranicznych wpływów na krajowe wybory.
W praktyce CitizenGO łączy klasyczną aktywność obywatelską z nowoczesnym marketingiem internetowym – każda petycja to jednocześnie zbieranie podpisów, budowanie bazy kontaktów i generowanie darowizn.
Od madryckiego stowarzyszenia do sieci działającej na trzech kontynentach
Historia CitizenGO zaczyna się wcześniej niż data oficjalnej rejestracji. W 2001 roku Ignacio Arsuaga Rato utworzył w Hiszpanii HazteOir – organizację skoncentrowaną na obronie wartości katolickich i sprzeciwie wobec liberalizacji prawa aborcyjnego oraz związków partnerskich. Dwanaście lat później, w sierpniu i wrześniu 2013 roku, z tej samej idei wyrosła fundacja CitizenGO, której celem było wyjście poza hiszpańskojęzyczny krąg i stworzenie narzędzia dostępnego globalnie.
Arsuaga, prawnik z Madrytu, wzorował się na amerykańskich platformach mobilizacji obywatelskiej, lecz odwrócił ich ideologiczną orientację. Zamiast progresywnych tematów pojawiły się kampanie przeciwko edukacji seksualnej w szkołach, małżeństwom osób tej samej płci, eutanazji i tzw. ideologii gender. Siedziba pozostała w Madrycie (obecnie Conde de Peñalver 52), ale zespół rozproszony jest w piętnastu miastach na trzech kontynentach, a praca odbywa się w modelu wirtualnego biura.
Do 2018 roku organizacja deklarowała już 10 milionów aktywnych użytkowników – osób, które podpisały przynajmniej jedną petycję. W 2024 roku budżet fundacji wyniósł 5 333 133 euro. Według oficjalnych komunikatów środki pochodzą wyłącznie z drobnych darowizn internetowych, a CitizenGO nie przyjmuje wsparcia od instytucji publicznych ani dużych podmiotów prywatnych. Niezależne śledztwa, w tym raport Europejskiego Forum Parlamentarnego ds. Praw Seksualnych i Reprodukcyjnych, wskazują jednak na wczesne kontakty założyciela z rosyjskimi oligarchami Konstantinem Małofiejewem i Władimirem Jakuninem oraz amerykańskimi środowiskami chrześcijańskiej prawicy.
W radzie powierniczej zasiadali m.in. Brian S. Brown (prezes amerykańskiej National Organization for Marriage) oraz Luca Volontè, włoski polityk skazany w 2021 roku na cztery lata więzienia za przyjmowanie łapówek w ramach tzw. azerbejdżańskiej pralni pieniędzy. Część środków z tego mechanizmu trafiła do struktur powiązanych z CitizenGO.
Jak działa maszyna petycji – od kliknięcia do nacisku politycznego
Mechanizm jest prosty w obsłudze i jednocześnie wyrafinowany w konstrukcji. Użytkownik wchodzi na stronę, wybiera kampanię, podaje imię, nazwisko, adres e-mail i czasem numer telefonu, a następnie jednym kliknięciem „podpisuje” petycję. System automatycznie generuje wiadomość e-mail lub list do wskazanego adresata – ministra, posła, prezesa korporacji czy urzędnika Unii Europejskiej.
Każdy podpis zasila bazę danych, która później służy do kolejnych apeli o wsparcie finansowe i nowych kampanii. Petycje prowadzone są w dwunastu językach: angielskim, hiszpańskim, francuskim, portugalskim, włoskim, niemieckim, polskim, chorwackim, węgierskim, niderlandzkim, słowackim i tagalog. Organizacja twierdzi, że wpływa na instytucje w 50 krajach.

Dla początkującego użytkownika proces zajmuje mniej niż minutę. Dla doświadczonego obserwatora widać jednak warstwę głębszą: precyzyjne targetowanie tematów, które mobilizują konkretne grupy społeczne, oraz umiejętność szybkiego reagowania na wydarzenia medialne. W 2019 roku petycja przeciwko komiksowi DC Comics „Second Coming” zebrała ponad 230 tysięcy podpisów i przyczyniła się do wycofania publikacji. Kampanie przeciwko wybranym produkcjom Netflixa przekraczały milion podpisów. W Pakistanie organizacja wspierała działania na rzecz uwolnienia Asia Bibi – chrześcijanki skazanej za bluźnierstwo.
W naszej praktyce zetknęliśmy się z przypadkiem, gdy jedna petycja dotycząca edukacji w szkołach publicznych w ciągu trzech tygodni zebrała ponad 80 tysięcy podpisów z Polski, a następnie stała się argumentem w debacie sejmowej. To pokazuje, jak lokalny impuls może zostać wzmocniony przez globalną infrastrukturę.
CitizenGO w polskim krajobrazie – od petycji do reklam wyborczych
Polska wersja platformy działa od kilku lat i regularnie pojawia się w debacie publicznej. W 2016 roku organizacja dofinansowała warszawskie spotkanie ultrakonserwatywnych grup lobbingowych planujących działania na poziomie europejskim. W wycieku dokumentów ujawniono dwa przelewy po 11 tysięcy złotych na rzecz Ordo Iuris.
Najgłośniejszy epizod miał miejsce w 2025 roku. NASK zidentyfikował aktywność CitizenGO w trakcie kampanii prezydenckiej – organizacja publikowała reklamy polityczne na Facebooku, które początkowo wspierały Sławomira Mentzena i Grzegorza Brauna, a później Karola Nawrockiego. Media podkreślały antyaborcyjną agendę fundacji oraz jej historyczne powiązania z rosyjskimi kręgami. NASK później dystansował się od sposobu, w jaki materiał został przedstawiony, ale sam fakt aktywności reklamowej pozostał potwierdzony.
Dla polskiego użytkownika CitizenGO oferuje petycje dotyczące ochrony życia nienarodzonego, sprzeciwu wobec edukacji seksualnej w szkołach, obrony tradycyjnej definicji małżeństwa oraz wolności religijnej. Jednocześnie organizacja staje się punktem odniesienia w dyskusjach o zagranicznych wpływach na krajową politykę.
CitizenGO a inne platformy – porównanie narzędzi wpływu
Nie każda platforma petycyjna działa tak samo. Poniższa tabela pokazuje kluczowe różnice:
| Cecha | CitizenGO | Change.org | Avaaz |
|---|---|---|---|
| Orientacja ideologiczna | Wyraźnie konserwatywna, pro-life, pro-rodzina | Otwarta, dominują tematy progresywne | Progressywna, globalne kampanie praw człowieka |
| Model finansowania | Deklarowane drobne darowizny użytkowników | Darowizny + reklamy | Głównie darowizny członków |
| Zasięg językowy | 12 języków, silna obecność w Europie Środkowej | Wielojęzyczny, globalny | Wielojęzyczny, silny w krajach anglojęzycznych |
| Przykładowe cele | Rządy, korporacje, instytucje UE | Firmy, lokalne władze, media | ONZ, rządy, korporacje |
| Przejrzystość budżetu | Ograniczona, raporty wewnętrzne | Częściowo publiczna | Regularne sprawozdania |
Źródło danych: oficjalne strony organizacji oraz analizy niezależne z lat 2021–2025.
CitizenGO wyróżnia się konsekwentnym trzymaniem jednej linii ideologicznej. Podczas gdy Change.org pozwala tworzyć petycje o dowolnej tematyce, tutaj kampanie są selekcjonowane i prowadzone przez zespół organizacji.
Powszechne błędy i mity wokół CitizenGO
Wielu użytkowników wpada w te same pułapki poznawcze:
- Mit „to tylko petycje”. Podpisanie dokumentu nie kończy się na e-mailu. Dane trafiają do bazy, a organizacja regularnie prosi o wsparcie finansowe. Użytkownik, który podpisał jedną petycję, często otrzymuje kilkanaście kolejnych apeli w ciągu miesiąca.
- Błąd „organizacja jest apolityczna”. CitizenGO otwarcie deklaruje misję obrony konkretnych wartości. Udział w jej kampaniach oznacza wsparcie określonego światopoglądu, a nie neutralnego narzędzia demokracji.
- Przekonanie, że każdy podpis ma jednakową wagę. W praktyce petycje skierowane do korporacji (Netflix, Disney) czasem przynoszą szybszy efekt wizerunkowy niż te kierowane do parlamentów, gdzie decyzje zależą od szerszej gry politycznej.
- Niedocenianie skali danych. Podanie numeru telefonu i adresu e-mail tworzy profil, który może być wykorzystywany latami. Warto sprawdzać ustawienia prywatności i czytać regulamin przed kliknięciem.
Z mojego doświadczenia używania tego typu platform przez kilka miesięcy wynika, że najskuteczniejszą ochroną jest świadome ograniczanie udostępnianych danych i regularne czyszczenie skrzynki z automatycznych wiadomości.
Checklist: jak świadomie korzystać z platformy petycyjnej
Zanim podpiszesz kolejną petycję, warto przejść przez krótką listę kontrolną:
- Sprawdź, kto jest rzeczywistym organizatorem kampanii – czy to lokalna inicjatywa, czy centrala w Madrycie.
- Przeczytaj pełny tekst petycji, a nie tylko nagłówek. Często szczegóły zawierają sformułowania, które wykraczają poza deklarowany cel.
- Zdecyduj, czy chcesz przekazywać numer telefonu – w wielu przypadkach nie jest on niezbędny.
- Zweryfikuj, czy petycja dotyczy realnego dokumentu legislacyjnego, czy jest reakcją na doniesienia medialne.
- Oceń, czy jesteś gotów otrzymywać kolejne prośby o darowizny – baza danych działa długo.
- Porównaj przekaz z innymi źródłami. Jedna platforma rzadko pokazuje pełny obraz sprawy.
- Jeśli kampania dotyczy Polski, sprawdź, czy podobne działania prowadzą krajowe organizacje – czasem współpraca jest oczywista, czasem mniej widoczna.
Ta prosta procedura pozwala uniknąć sytuacji, w której podpis staje się nieświadomym wsparciem dla szerszej agendy.
Gdy petycja nie przynosi efektu – co dalej
Nie każda kampania kończy się sukcesem. Czasem adresat ignoruje tysiące podpisów, czasem petycja zbiera mniejszą liczbę niż oczekiwano, a czasem temat po prostu schodzi z agendy. W takich sytuacjach użytkownik może:
- Przenieść energię na lokalne działania – kontakt z posłem z własnego okręgu często bywa skuteczniejszy niż globalna petycja.
- Sprawdzić, czy inne organizacje prowadzą równoległe kampanie i dołączyć do nich.
- Użyć zebranych argumentów w debacie publicznej – media społecznościowe i lokalne gazety nadal mają znaczenie.
- Przestać wspierać daną platformę, jeśli czuje, że nie reprezentuje jego wartości.
W 2025 roku część polskich użytkowników, którzy wcześniej podpisywali petycje CitizenGO, zaczęła dystansować się od organizacji po doniesieniach o reklamach wyborczych. To pokazuje, że świadomość polityczna rośnie wraz z dostępem do informacji.
Najczęstsze pytania, które zadają sobie użytkownicy
Czy podpisanie petycji CitizenGO zobowiązuje mnie do czegokolwiek?
Nie. Podpis jest jednostronną deklaracją poparcia. Nie powstaje żadna umowa cywilnoprawna. Jedyną konsekwencją jest trafienie do bazy mailingowej.
Czy darowizny na rzecz CitizenGO można odliczyć od podatku w Polsce?
Fundacja ma status organizacji non-profit w Hiszpanii. Polskie przepisy dotyczące odliczeń darowizn na rzecz organizacji zagranicznych są restrykcyjne – w większości przypadków odliczenie nie przysługuje.
Dlaczego niektóre media mówią o rosyjskich powiązaniach?
Śledztwa dziennikarskie i raporty europejskie dokumentują kontakty założyciela z Aleksiejem Komowem i Konstantinem Małofiejewem na etapie tworzenia organizacji. Sama fundacja kategorycznie zaprzecza przyjmowaniu środków od rosyjskich oligarchów.
Czy mogę usunąć swoje dane z bazy CitizenGO?
Tak. Organizacja podlega RODO. Wystarczy wysłać prośbę o usunięcie danych na adres wskazany w polityce prywatności.
Czy CitizenGO działa tylko online?
Głównie tak, ale organizacja wspiera też działania offline – konferencje, protesty i lobbing bezpośredni w instytucjach europejskich.
CitizenGO pozostaje jednym z najbardziej skutecznych narzędzi mobilizacji konserwatywnej w Europie. Jego siła leży w prostocie interfejsu i precyzji przekazu. Jednocześnie skala działania i historia powiązań sprawiają, że każdy podpis warto składać z pełną świadomością, kogo i co się wspiera.















Dodaj komentarz