Według tradycji islamskiej Koran nie ma ludzkiego autora. Jest dosłownym Słowem Boga (Allaha), przekazanym prorokowi Muhammadowi przez anioła Dżibrila (Gabriela) w ciągu dwudziestu trzech lat, od 610 do 632 roku. Muhammad, określany w samym tekście jako ummi – niepiśmienny – nie spisywał go własną ręką. Jego zadaniem było przyjąć, zapamiętać i przekazać dalej. Fizyczne zapisy powstawały dzięki skrybom, a ostateczna forma książkowa wykrystalizowała się w ciągu dwóch dekad po śmierci proroka.
Ta odpowiedź nie zamyka tematu. Otwiera drzwi do fascynującej historii pamięci, pergaminów, kalifów i manuskryptów, które do dziś zaskakują badaczy. Dla jednych to cud zachowania tekstu, dla innych – skomplikowany proces historyczny. Oba spojrzenia warto poznać dogłębnie.
Noc, w której wszystko się zaczęło – objawienie w jaskini Hira
W 610 roku czterdziestoletni Muhammad ibn Abdullah, kupiec z Mekki, spędzał noce w jaskini na górze Hira. Szukał ciszy i odpowiedzi na pytania o sprawiedliwość i sens. Nagle – według relacji zachowanych w hadithach – pojawił się anioł. „Iqra!” – „Czytaj!” lub „Recytuj!”. Muhammad odpowiedział, że nie umie czytać. Anioł ścisnął go i powtórzył rozkaz. Tak powstały pierwsze słowa sury Al-Alaq.
Objawienie nie spadło gotową księgą. Spływało falami przez dwadzieścia trzy lata. W Mekce – krótkie, poetyckie sury o jedności Boga, dniu sądu i moralności. Po hidżrze do Medyny w 622 roku – dłuższe, pełne przepisów prawnych, społecznych i wojennych. Muhammad recytował je na głos. Współcześni zapamiętywali je z orthograficzną precyzją, jaką dziś trudno sobie wyobrazić. Arabska tradycja ustna była wtedy potężniejsza niż pismo.
Sam prorok nie trzymał pióra. Koran nazywa go ummi. Ta cecha stała się dla muzułmanów jednym z argumentów za boskim pochodzeniem tekstu – skąd bowiem niepiśmienny człowiek miałby wyciągnąć arcydzieło języka arabskiego?
Skrybowie objawienia – ludzie, którzy zapisywali słowa na liściach i kościach
Gdy objawienia przybywało, Muhammad wyznaczył specjalnych kuttab al-wahy – skrybów objawienia. Najważniejszy z nich, Zayd ibn Thabit, był młody, bystry i zaufany. Inni to Ali ibn Abi Talib, Ubayy ibn Ka’b, Muawija ibn Abi Sufjan. Pisywali na tym, co było pod ręką: liściach palmowych, kawałkach skóry, płaskich kościach, kamieniach, a nawet łopatkach wielbłądów.
Każdy nowy fragment Muhammad dyktował, potem kazał odczytać na głos i sprawdzał. Nie istniała jeszcze jedna księga. Były rozproszone zapiski i setki hafizów – ludzi, którzy znali cały tekst na pamięć. W społeczeństwie oralnym pamięć zbiorowa była najbezpieczniejszym nośnikiem.
Z mojego doświadczenia studiowania wczesnych źródeł wynika, że ta podwójna ochrona – pismo plus pamięć – okazała się kluczowa. Gdy po śmierci proroka w 632 roku wielu hafizów zginęło w bitwie pod Jamama, zagrożenie utraty tekstu stało się realne.

Pierwsza kompilacja – kiedy kalif Abu Bakr postawił na Zayda
Po bitwie pod Jamama Umar ibn al-Chattab nalegał na Abu Bakra: „Wielu hafizów poległo. Obawiam się, że Koran zginie wraz z nimi”. Abu Bakr wahał się. Prorok przecież nie zebrał wszystkiego w jedną księgę. W końcu jednak zlecił zadanie Zaydowi ibn Thabitowi.
Zayd opisywał później, że przeniesienie góry byłoby lżejsze. Zbierał materiały z pergaminów, liści, kości i z ust tych, którzy zapamiętali. Każdy werset wymagał dwóch świadków. Powstał pierwszy kompletny zbiór – suhuf – przechowywany u Abu Bakra, potem u Umara, a po jego śmierci u córki Hafsy, wdowy po proroku.
To nie był jeszcze „oficjalny Koran dla całego świata”. Był to chroniony oryginał, z którego później korzystano.
Kodex Usmana – standaryzacja, która przetrwała wieki
Około 650 roku, podczas kampanii w Armenii i Azerbejdżanie, żołnierze z różnych regionów spierali się o wymowę i drobne różnice w recytacji. Hudhayfa ibn al-Yaman alarmował kalifa Usmana ibn Affana. Usman zdecydował: jeden standard.
Ponownie wezwał Zayda. Komitet (Zayd, Abd Allah ibn az-Zubajr, Said ibn al-As i Abd ar-Rahman ibn al-Harith) wziął suhuf Hafsy i przepisał tekst według dialektu Kurajszytów. Gotowe egzemplarze wysłano do Medyny, Mekki, Kufy, Basry i Damaszku. Pozostałe wersje prywatne nakazano zniszczyć, by uniknąć rozłamu.
Tak powstał mushaf Usmana – archetyp, z którego wywodzą się wszystkie dzisiejsze egzemplarze. Różnice między regionalnymi kopiami były minimalne – rzędu ułamka procenta.
W naszej praktyce zetknęliśmy się z przypadkiem, gdy czytelnik mylił „spisanie” z „autorstwem” – Usman nie tworzył treści, tylko ujednolicał już istniejący zapis.

Co mówią najstarsze manuskrypty – Birmingham i Sanaa
W 2015 roku Uniwersytet w Birmingham ogłosił wyniki datowania radiowęglowego dwóch kart pergaminu. Prawdopodobieństwo 95,4 % wskazało na lata 568–645. Tekst zawiera fragmenty sur 18–20 i jest niemal identyczny z dzisiejszym. To jeden z najwcześniejszych zachowanych świadków.
Jeszcze bardziej intrygujący jest manuskrypt z Sanaa (Jemen). To palimpsest – dolna warstwa (wymazana i zapisana na nowo) zawiera warianty tekstowe i inną kolejność sur. Górna warstwa jest już zgodna z kanonem Usmana. Badania Sadeghiego i Goudarzego pokazały, że dolna warstwa reprezentuje tradycję „towarzyszy”, istniejącą równolegle przed ostateczną standaryzacją.
Te znaleziska nie podważają tradycyjnej narracji – potwierdzają, że tekst istniał w formie pisanej już w połowie VII wieku i że proces kanonizacji był realny.
Powszechne błędy i mity, które warto odłożyć na bok
Wielu początkujących (i nie tylko) powtarza uproszczenia, które zaciemniają obraz:
- „Muhammad napisał Koran” – nie. Był niepiśmienny i sam tego nie twierdził.
- „Koran powstał dopiero sto lat później” – manuskrypty z Birmingham i inne wczesne fragmenty temu przeczą.
- „Usman spalił oryginał” – spalił warianty prywatne, by zachować jedność, a oryginał Hafsy zwrócił.
- „Tekst się zmieniał przez wieki” – porównanie najstarszych manuskryptów z edycją kairską z 1924 roku pokazuje niezwykłą stabilność.
- „Szyici mają inny Koran” – różnice dotyczą interpretacji i hadithów, nie kanonicznego tekstu.
Dlaczego te mity żyją? Bo temat jest emocjonalny. Dla wierzących chodzi o wiarę, dla krytyków – o historię. Oba podejścia wymagają precyzji.
Pytania, które naprawdę zadają czytelnicy
Czy Muhammad mógł być autorem, mimo że był niepiśmienny?
Tradycja islamska mówi stanowczo „nie”. Współcześni badacze wskazują, że poziom języka i spójność teologiczna przekraczają możliwości jednego człowieka w VII-wiecznej Arabii, ale to już sfera interpretacji.
Dlaczego sury nie są ułożone chronologicznie?
Porządek nie jest chronologiczny ani tematyczny, tylko mniej więcej według długości (z wyjątkiem Al-Fatihy). Według tradycji sam prorok wskazał miejsce niektórych wersetów.
Czy istnieją różne wersje Koranu?
Istnieją kanoniczne qira’at – siedem (później dziesięć) dopuszczalnych sposobów recytacji, wynikających z ahruf (siedmiu dialektów). Tekst rasm (spółgłoskowy) pozostaje ten sam.
Co z manuskryptami, które mają warianty?
Warianty w Sanaa czy kodeksach towarzyszy to ślady wczesnej transmisji, nie dowód późniejszej redakcji. Po Usmanie tekst ustabilizował się.
Jak Koran porównuje się z Biblią pod względem zachowania?
Biblia powstawała przez stulecia i ma tysiące manuskryptów z wariantami. Koran – jeden autor objawienia, kompilacja w ciągu dwóch dekad i nadzwyczajna stabilność tekstu.
Checklista: co warto sprawdzić, zanim wyciągniesz wnioski
- Czy rozróżniasz objawienie (boskie) od spisania (ludzkie)?
- Czy znasz różnicę między suhuf Abu Bakra a mushafem Usmana?
- Czy wiesz, że Muhammad nie pisał, ale dyktował i sprawdzał?
- Czy porównałeś datowanie radiowęglowe Birmingham z tradycyjną chronologią?
- Czy oddzielasz wiarę od historii – obie mogą współistnieć bez sprzeczności?
Jeśli na wszystkie pytania odpowiesz „tak”, masz solidne podstawy.
Dla początkującego wystarczy wiedzieć: według islamu autorem jest Bóg, pośrednikiem anioł, odbiorcą Muhammad, spisującymi skrybowie, a kanonizatorami pierwsi kalifowie. Dla zaawansowanego otwiera się cały świat badań paleograficznych, historii oralnej i dyskusji o ahruf. Oba poziomy prowadzą do tego samego zdumienia – jak tekst sprzed czternastu wieków pozostał tak wierny swoim korzeniom.











Dodaj komentarz