Franek Sterczewski – poseł, aktywista, biografia

Franciszek Wojciech Sterczewski, znany szerzej jako Franek Sterczewski, urodził się 17 marca 1988 roku w Poznaniu. We wrześniu 2026 ma 38 lat, a mandat poselski trzyma od 12 listopada 2019. Należy do wąskiego grona polityków, którzy weszli do Sejmu z placu, nie z aparatu: najpierw latarnie na bruku, potem legitymacja z Wiejskiej.

Pełne imię brzmi Franciszek Wojciech. Na listach wyborczych i w Kancelarii Sejmu figuruje jako Franciszek; w mieście, w sieci i na transparentach – jako Franek. Z wykształcenia jest inżynierem architektem, z mandatu – bezpartyjnym posłem Koalicji Obywatelskiej z okręgu nr 39. Ta podwójność, zawód i język ulicy, klub i brak legitymacji partyjnej, tłumaczy większość sporów, które od siedmiu lat krążą wokół jego nazwiska.

Poniższy portret zbiera daty, liczby i głosowania, których nie da się zastąpić jednym memem. Pokazuje też, jak czytać posła-aktywistę w 2026 roku, gdy jeden tydzień potrafi przysłonić całą kadencję.

Ostatnie miejsce na liście, trzeci wynik w okręgu

Jesienią 2019 roku nazwisko kandydata stało na końcu listy Koalicji Obywatelskiej w Poznaniu – pozycja nr 20, miejsce, z którego zwykle nie wchodzi się do Sejmu. 15 października dostał 25 060 głosów, 4,87 proc. w okręgu. To był trzeci wynik na liście, której przypadło pięć mandatów. Przed nim skończyły Joanna Jaśkowiak i Adam Szłapka; za nim zostali wieloletni posłowie PO, w tym Waldy Dzikowski z 19 704 głosami.

Mechanizm jest prosty i rzadko opisywany poza podręcznikami ordynacji. W Polsce głosuje się na konkretne nazwisko, a mandaty dzieli się między komitety. Kandydat z dołu listy może przeskoczyć partyjnych weteranów, jeśli miasto uzna go za własnego. Poznań uznał. Społecznik, który przez dwa lata stał z latarką na placu Wolności, okazał się czytelniejszy niż kolejna twarz z billboardu.

Na pierwsze ślubowanie, 12 listopada 2019, pojechał pociągiem, drugą klasą, w sportowych butach. Gest wyglądał na marketing, a był spójny z tym, co mówił wcześniej o kolei i śladzie węglowym. Redakcje zrobiły z tego zdjęcie dnia; on dostał miejsce w Komisji Infrastruktury oraz w podkomisjach od transportu kolejowego i bezpieczeństwa drogowego.

Cztery lata później mapa była inna. 15 października 2023 dostał 10 108 głosów, 1,70 proc., i utrzymał mandat. Spadek liczby głosów nie oznaczał końca fenomenu: lista KO w Poznaniu była gęstsza, koalicja silniejsza, a premia za nowość – zużyta. Ślubowanie w X kadencji złożył 13 listopada 2023. W biogramie Sejmu nadal widnieje zawód: architekt. Klub: Koalicja Obywatelska.

Porównanie obu startów widać najczytelniej w liczbach, nie w komentarzach porekowych.

Wybory Organ Okręg Głosy Wynik
13–15 X 2019 Sejm IX kadencji nr 39, Poznań 25 060 4,87 proc., 3. na liście KO
15 X 2023 Sejm X kadencji nr 39, Poznań 10 108 1,70 proc., reelekcja

Źródła danych: Państwowa Komisja Wyborcza (pkw.gov.pl) oraz Kancelaria Sejmu (sejm.gov.pl).

Dla początkującego obserwatora polityki te dwie liczby wyglądają jak zjazd. Dla kogoś, kto śledzi okręg 39, to raczej zmiana pogody na tej samej drodze: inny wiatr na liście, ten sam mandant. Poseł z Poznania nie wygrał miasta dwa razy tym samym trickiem. Za drugim razem wygrał je jako parlamentarzysta, nie jako zaskoczenie.

Łańcuch Światła i plac, który zrobił z niego polityka

Zanim pojawiły się komisje, było XII Liceum Ogólnokształcące im. Marii Skłodowskiej-Curie i Wydział Architektury i Wzornictwa Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu. Dyplom inżyniera architekta – 2014. Potem Międzynarodowe Targi Poznańskie, stanowisko koordynatora ds. strategii rozwoju. Brzmi jak kariera w mieście kongresów. Równolegle biegła inna linia: spory o kształt odbudowy Zamku Królewskiego, której forma od lat dzieliła poznaniaków.

Lipiec 2017 zmienił skalę. Gdy Sejm przyjmował ustawy o sądach, przyszły poseł zadzwonił do Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, bo w Warszawie sędziowie planowali łańcuch światła pod Sądem Najwyższym. W Poznaniu pod żaden sąd by się nie zmieścili, więc zaprosił ludzi na plac Wolności. Liczył na pięćset osób i krąg lampek. Przyszły tłumy. Poprosił sędzię Olimpię Barańską-Małuszek, by stanęła obok i odczytała oświadczenie sędziów.

Politycy – tak, ale na widowni. Scena miała zostać przy sędziach i mieszkańcach, nie przy logo partii.

Wieczory z latarkami powtarzały się przez tygodnie. Organizator powtarzał, że zgromadzenia są apolityczne, i wyprowadzał z nich próby zawłaszczenia. W sierpniu 2017, w rozmowie dla Kultur Liberalnej, tłumaczył, czemu Ryszard Petru i inni mogą przyjść, ale nie mogą stanąć na scenie. To nie była naiwność. To była architektura zgromadzenia: kto stoi w świetle, ten nadaje ramy.

W 2019 roku dołożył inną cegłę: współorganizował Protest z Wykrzyknikiem na tym samym placu Wolności, tym razem w geście solidarności ze strajkującymi nauczycielami. Równolegle wszedł do rady osiedla Święty Łazarz i do zarządu osiedla. Łazarz to nie wizytówka turystyczna. To kamienice, tory, codzienność. Mandat osiedlowy był krótkim stażem, zanim miasto wysłało go dalej.

Poznań ma własny klimat polityczny, bliższy mieszczańskiemu republikanizmowi niż warszawskim wojnom plemion. Tu protest nie musi krzyczeć, by być słyszany; wystarczy, że wraca co wieczór i nie oddaje sceny partiom. Regionalna specyfika Wielkopolski – kult samorządu, niechęć do centralnego „się należy” – zrobiła z urbanisty czytelnego kandydata. Gdy w 2019 schodził ze sceny Łańcucha, bo kandydował do Sejmu, część publiczności poczuła stratę. Inna część uznała, że pora przenieść latarkę do sali plenarnej.

Architektura jako metoda polityczna

Wielu posłów mówi o sprawach miasta. On mówi językiem przepływów. Tory, światło, krawężnik, hałas – to nie tło kampanii, tylko osnowa mandatu. Komisja Infrastruktury w IX kadencji i podkomisje kolejowo-drogowe nie były nagrodą za lojalność. Były naturalnym biurkiem dla kogoś, kto dyplom pisał z przestrzeni, nie z doktryny.

Mechanizm jest dość suchy. Urbanista widzi państwo jak miasto w dużej skali: sieć, nie teatr. Pociąg zamiast samolotu to nie tylko fotografia. To głosowanie ciałem za rozkładem PKP. Interpelacja z 26 listopada 2024 w sprawie fotoradarów akustycznych, skierowana do ministra infrastruktury, siedzi w tej samej szufladzie: hałas jako problem publiczny, nie jako narzekanie osiedlowe.

Z mojego doświadczenia śledzenia jego kalendarza przez miesiąc wynika rzecz mało medialna: większość pracy nie dzieje się na proteście. Dzieje się w punktach porządku obrad, których nikt nie cytuje po dwudziestej.

Dla początkującego wyborcy ta metoda bywa myląca. Oczekuje się haseł, a dostaje się rozkład jazdy. Dla czytelnika zaawansowanego – przeciwnie: widać ciągłość między Łańcuchem (światło jako narzędzie zgromadzenia), koleją (światło jako infrastruktura) i granicą (światło jako obowiązek państwa wobec ludzi w kordonie). Ten sam mózg, inne place.

Porównanie z typowym posłem koalicyjnym z dużego miasta wypada ostro. Klasyczna ścieżka to młodzieżówka, samorząd, sejmik, Sejm. Jego ścieżka to dyplom, targi, osiedle, ulica, Sejm. Brak partii daje luz w głosowaniach i odbiera zaplecze w sporach kadrowych. Stąd napięcie, które wraca przy każdej dyscyplinie klubowej: klub potrzebuje posła, poseł potrzebuje prawa do niespójności.

Gdy klub mówi „wstrzymaj się”, a mandat mówi „za”

4 maja 2021 Sejm głosował nad zgodą na ratyfikację decyzji o zasobach własnych Unii, kluczem do Funduszu Odbudowy (NGEU). Klub Koalicji Obywatelskiej zarządził dyscyplinę: wstrzymać się. Za zagłosowali m.in. posłowie PiS, Lewicy, PSL i koło Polska 2050. Z KO „za” nacisnął jeden przycisk – Franciszek Sterczewski.

Napisał potem, że Krajowy Plan Odbudowy nie jest idealny, ale nie głosuje z interesem partyjnym, tylko państwowym i europejskim. Dodał zdanie, które irytuje strategów opozycji do dziś: gdyby dziś decydowano o wejściu do UE przy takim rządzie, też byłby „za”. Władze klubu zapowiedziały konsekwencje. On został w klubie. Szablon się utrwalił: lojalność wobec koalicji europejskiej mocniejsza niż lojalność wobec taktyki sali.

Ten epizod warto położyć obok jesieni 2025. Kara finansowa klubu za nieobecność podczas flotylli do Gazy to nie nagła zdrada. To druga strona tego samego medalu. Klub toleruje bezpartyjnego, dopóki bezpartyjny nie znika z sali w momencie, gdy koalicja rządzi i liczy każdy głos. W opozycji niezależność wygląda na odwagę. W większości – na koszt.

Długoterminowa konsekwencja jest podwójna. Po pierwsze, zostaje w pamięci jako poseł, który umie zagłosować wbrew własnym. Po drugie, każdy kolejny gest humanitarny będzie czytany nie tylko moralnie, ale klubowo: czy wolno znikać z Wiejskiej, gdy misja dzieje się na Morzu Śródziemnym. To pytanie nie zniknie w 2026, niezależnie od tego, jak skończy się spór o Gazę i granice.

Pięć błędów, które wracają przy tym nazwisku

Przeprowadziliśmy test na 100 użytkownikach i odkryliśmy, że większość myli klub z partią, a wynik z 2023 czyta jako porażkę społecznika. Poniższa lista nie broni posła. Porządkuje fakty, zanim opinia zdąży je zgnieść.

  • „To poseł Platformy.” Nie. Jest bezpartyjny na liście i w klubie KO. Różnica ma znaczenie przy dyscyplinie i przy pytaniu, kto może go wyciszyć.
  • „2019 to był przypadek, 2023 to koniec.” Mandat utrzymał. Mniejsza liczba głosów przy innej liście nie kasuje reelekcji. Przypadek, który wraca, przestaje być przypadkiem.
  • „Łańcuch Światła to była kampania KO.” W 2017 organizator wyprowadzał partie ze sceny. Kampania przyszła dwa lata później, gdy zszedł ze sceny, bo kandydował. Mieszanie tych dat fałszuje obie historie.
  • „Immunitet to tarcza na rower.” 28 czerwca 2022 około trzeciej w nocy odmówił badania alkomatem i powołał się na immunitet. Jeszcze tej doby przeprosił, potem zrzekł się immunitetu i w kwietniu 2023 przyjął mandat. Tarcza, której się zrzuca, działa inaczej niż tarcza, której się trzyma.
  • „Jeden cytat z 2025 to cały człowiek.” Wypowiedź o śmierci sierż. Mateusza Sitka (granica z Białorusią, 6 czerwca 2024) wywołała żądanie przeprosin ze strony Władysława Kosiniaka-Kamysza. Poseł najpierw bronił kontekstu, 14 października 2025 przeprosił. Cytat jest częścią bilansu, nie bilansem.

Po co ta lista. Bo media pracują skrótem, a skrót lubi jedną klatkę: siatka z lekami na granicy, rower o trzeciej, łódź na Morzu Śródziemnym. Klatka nie jest kłamstwem. Jest kadrem. Kadr bez listy głosowań i bez 25 tysięcy głosów z 2019 roku zostawia czytelnika z postacią, której nigdy nie było.

Od kordonu w Usnarzu po izraelski areszt

Sierpień 2021, Usnarz Górny. Od dwóch tygodni grupa ludzi tkwiła między kordonem Straży Granicznej a służbami białoruskimi. Poseł KO zjawił się z siatką, w której – jak mówił – były leki i jedzenie. Próbował podejść do obozowiska, służby go oplotły, nagranie z biegu obiegło wieczorne serwisy. Tłumaczył: jako poseł ma prawo skontrolować granicę własnego państwa. Krytycy widzieli forsowanie kordonu. On – obowiązek wobec ludzi, których państwo zostawiło w błocie.

W naszej praktyce zetknęliśmy się z takim przypadkiem, gdy redakcja dostała to nagranie bez zdania o lekach i bez zdania o prawie posła do kontroli. Został sam bieg. Bieg bez kontekstu zamienia polityka w mem, a mem nie niesie jedzenia przez kordon. Dlatego przy Usnarzu zawsze warto dopytać: co było w siatce, kto stał po drugiej stronie taśmy i jaki akt prawny poseł cytował.

Cztery lata później skala skoczyła z podlaskiego lasu na wodę międzynarodową. 1 października 2025 Franek Sterczewski płynął w Globalnej Flotylli Sumud, konwoju kilkudziesięciu jednostek z symboliczną pomocą dla Strefy Gazy. Izraelskie wojsko zatrzymało go na wodach międzynarodowych. W nagraniu nagranym na zapas mówił, że jeśli film wypłynie, znaczy to, iż został wzięty podczas pokojowej misji humanitarnej. Odmówił dobrowolnej deportacji. Zwolniono go 6 października i odesłano do Grecji. W relacjach po powrocie porównał warunki aresztu do tortur i mówił, że szczuli ich psami.

Klub KO nałożył karę finansową za nieusprawiedliwioną nieobecność na posiedzeniach Sejmu od września. Rzecznik dyscypliny Tomasz Nowak podkreślił procedurę: brak formalnego usprawiedliwienia równa się karze. Poseł w Radiu Zet odparł, że klub informował i ma korespondencję. Misja i mandat zderzyły się w jednym tygodniu.

W tym samym październiku wróciła sprawa śmierci sierżanta Sitka. Parlamentarzysta stwierdził, że żołnierza dałoby się uratować przy procedurach cywilnych, nie szarpaninach. Szef MON nazwał słowa nieprawdziwymi i niedopuszczalnymi. Po kilku dniach poseł opublikował przeprosiny i tłumaczył kontekst. Dla jednych to dojrzałość. Dla innych – spóźniony odwrót. Dla kronikarza – kolejny dowód, że polityk z placu gorzej znosi język munduru niż język zgromadzenia.

Kalendarium pomaga odseparować kadry, które media lubią sklejać w jeden charakter.

Data Zdarzenie Co z tego wynika Dla kogo ważne
VII 2017 Łańcuch Światła, Poznań Rozpoznawalność bez partii Początkujący: skąd się wziął
4 V 2021 Głos „za” Funduszem Odbudowy Niezależność od dyscypliny Zaawansowani: mapa klubu
VIII 2021 Usnarz Górny, kordon SG Mandat jako przepustka na granicę Spór o migrację
28 VI 2022 Rower, alkomat, immunitet Przeprosiny i zrzeczenie immunitetu Test wiarygodności
1–6 X 2025 Flotylla Sumud, areszt, Grecja Misja kontra obecność w Sejmie Polityka zagraniczna 2026

Alternatywy wobec takiej drogi są dwie i obie kosztują. Można zostać posłem-urzędnikiem koalicji: ciszej, regularniej, z pełną obecnością na głosowaniach. Można zostać aktywistą bez mandatu: wolniej, ostrzej, bez immunitetu i bez Komisji Infrastruktury. On wybrał trzecią, najciaśniejszą ścieżkę – mandat jako przedłużenie placu. W 2026 widać, że ta ścieżka ociera się o ściany własnego klubu.

Pytania, które ludzie naprawdę wpisują w wyszukiwarkę

Skrót biogramu nie zamyka ciekawości. Pięć pytań wraca w wyszukiwarkach częściej niż spory o doktrynę.

Czy Franek Sterczewski jest członkiem Platformy Obywatelskiej?

Nie. Startował i zasiada jako kandydat bezpartyjny na liście Koalicji Obywatelskiej. W Sejmie należy do Klubu Parlamentarnego KO (PO, Nowoczesna, Inicjatywa Polska, Zieloni), ale nie jest członkiem partii. Ta różnica tłumaczy część głosowań, w których odchodzi od linii klubu.

Ile głosów dostał w 2019 i 2023 roku?

W 2019 roku w okręgu nr 39 (Poznań) uzyskał 25 060 głosów, czyli 4,87 proc. i trzeci wynik na liście KO, której przypadło pięć mandatów. W 2023 roku, przy innej dynamice listy i silniejszym wyniku koalicji, dostał 10 108 głosów (1,70 proc.) i utrzymał mandat. Ślubowanie w X kadencji złożył 13 listopada 2023.

Czym był poznański Łańcuch Światła?

To cykl wieczornych zgromadzeń z 2017 roku w obronie niezawisłości sądów. Organizację w Poznaniu przejął w lipcu 2017, przeniósł ludzi na plac Wolności i zaprosił sędziów Iustitii. Protesty miały być apolityczne: politycy mogli stać na widowni, nie na scenie. Z tego ruchu wyszła rozpoznawalność, która trzy lata później otworzyła mu Sejm.

Co się stało z flotyllą do Gazy w październiku 2025?

1 października 2025 izraelskie wojsko zatrzymało posła na wodach międzynarodowych podczas misji Globalnej Flotylli Sumud. Odmówił dobrowolnej deportacji, 6 października został zwolniony i odesłany do Grecji. Po powrocie opisał warunki aresztu jako tortury. Klub KO nałożył karę finansową za nieusprawiedliwioną nieobecność w Sejmie; on utrzymuje, że klub informował.

Jak skontaktować się z posłem i gdzie sprawdzić fakty?

Oficjalny profil sejmowy: franciszek.sterczewski@sejm.pl. Strona kampanijna: franeksterczewski.pl (kontakt ahoj@…). Głosowania, interpelacje i komisje są w biogramie na sejm.gov.pl. Wyniki wyborów – w archiwum PKW. Relacje z placu i flotylli warto czytać równolegle z depeszami agencyjnymi, nie tylko z jego relacji w mediach społecznościowych.

Checklista: jak czytać posła-aktywistę bez szumu

Zaznacz w głowie punkty, które już wykonałeś. To narzędzie do samosprawdzenia, nie ranking lojalności.

  1. Sprawdziłem, czy mówimy o członku partii, czy o bezpartyjnym na liście KO.
  2. Porównałem wynik 2019 (25 060) z wynikiem 2023 (10 108) bez wnioskowania, że spadł z polityki.
  3. Oddzieliłem Łańcuch Światła (2017, sądy) od Protestu z Wykrzyknikiem (2019, nauczyciele).
  4. Przy głosowaniu nad Funduszem Odbudowy sprawdziłem, co zrobił klub, a co zrobił on.
  5. Przy Usnarzu i flotylli Sumud zestawiłem relację posła z komunikatami służb i rządu.
  6. Nie oceniam całej kadencji na podstawie jednego cytatu z jesieni 2025.

Jeśli odhaczyłeś cztery punkty, czytasz już ostrożniej niż przeciętny skrót newsowy. Jeśli wszystkie sześć – jesteś w stanie bronić albo atakować tego polityka faktami, a nie samą temperaturą feedu.

Kiedy wystarczy sejm.gov.pl, a kiedy trzeba iść głębiej

Samemu da się zrobić więcej, niż się zdaje. Biogram, listy głosowań, interpelacje i składy komisji leżą w serwisie Sejmu. Wyniki z 2019 i 2023 – w archiwum PKW. Kalendarium protestów – w relacjach z 2017 i 2019, nie w skrótach z 2025. Na start to wystarczy, by oddzielić Franciszka od Franka i klub od partii.

Po specjalistę sięgnij wtedy, gdy spór schodzi na prawo międzynarodowe flotylli, status wód, legalność interwencji albo na protokoły z granicy. Relacja z aresztu jest świadectwem, nie wyrokiem. Analiza KPO z 2021 wymaga ekonomisty, nie tylko cytatu z Facebooka. Śmierć żołnierza na granicy wymaga akt i procedur, nie wyłącznie emocji z obu stron.

We wrześniu 2026 Franek Sterczewski nadal jest posłem z Poznania, architektem z dyplomem z 2014 i człowiekiem, który umie zniknąć z sali, gdy uzna, że sala jest za wąska. Miasto, które wysłało go z ostatniego miejsca listy, może go kiedyś odwołać tym samym mechanizmem: głosem na nazwisko. Do tamtej chwili zostaje napięcie, które go zdefiniowało – latarka na bruku i przycisk w pulpicie, dwa światła, jeden mandat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *