Janusz Aleksander Atlas odszedł 3 stycznia 2010 roku w Warszawie w wieku 60 lat. Przyczyną śmierci był szpiczak plazmocytowy, nowotwór szpiku kostnego, z którym walczył w ostatnich miesiącach życia. Diagnoza padła po złamaniu patologicznym kości, a intensywna chemioterapia nie powstrzymała postępu choroby.
Ten tekst zbiera fakty z jego biografii, szczegóły kariery, kontekst choroby oraz to, co pozostało po nim w polskim dziennikarstwie sportowym. Dla tych, którzy znają tylko nazwisko z nekrologów, i dla tych, którzy pamiętają jego ostre felietony, poniżej znajduje się kompletny obraz człowieka, który łączył prawo, pióro i prowokację.
Dzieciństwo i formowanie charakteru – od Muranowa do prawa
Urodzony 30 stycznia 1949 roku w Warszawie, Janusz Atlas wyrastał w cieniu ojca Stefana, radiowego dziennikarza. Młode lata na Muranowie nie były sielanką. W latach 60. trafił w orbitę grupy kradnącej, został złapany i stanął przed realną perspektywą poprawczaka. Rodzice wysłali go na Śląsk pod opiekę dziadka, wiceprezesa sądu. Ten epizod nauczył go, że granice można przesuwać, ale konsekwencje przychodzą szybko.
Studiował na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Wśród kolegów z roku znajdowali się przyszli prezydenci i sędziowie. Dwuletni kurs dziennikarski, prowadzony między innymi przez Ryszarda Kapuścińskiego, dał mu narzędzia do pisania. Już wtedy łączył wiedzę prawniczą z potrzebą opowiadania historii, które bolały.
Wysoki, elegancki, z kieszonką w marynarce i głośnymi skarpetami, szybko stał się postacią rozpoznawalną. Potrafił być lodowaty wobec nieznajomych i ciepły wobec bliskich. Te dwie twarze towarzyszyły mu przez całe życie.
Kariera, która nie znała świętych krów
Przez lata pisał do „Sztandaru Młodych”, „Sportowca”, „Motoru”, „Szpilek” i „Tempa”. Najmocniej zapisał się w „Piłce Nożnej”, gdzie do listopada 2008 roku był zastępcą redaktora naczelnego. Felietony „Sytuacje podbramkowe” rozbierały piłkarzy, działaczy i kolegów po fachu na czynniki pierwsze. Nie oszczędzał nikogo – od Tomasza Hajty po działaczy PZPN.
Jako jedyny w historii polskiego dziennikarstwa sportowego trzykrotnie otrzymał Piłkarskiego Oskara Canal+. W 1988 dostał Złote Pióro trzeciego stopnia, a w 2001 Złoty Krzyż Zasługi. Pisał książki, które wychodziły poza stadion: „Atlas towarzyski”, „Atlas kryminalny”, „Atlas erotyczny – wszystko o kobietach”, „Atlas figur przeróżnych” i „Poczet polskich olimpijczyków”.
W 2009 roku wszedł w struktury PZPN. Kierował Komisją ds. Mediów, a przez krótki okres w październiku pełnił funkcję rzecznika prasowego. Jego wypowiedzi o kibicach – „idioci, łobuzy, chuligani” – wywołały burzę. Potrafił też przez telefon nazwać dziennikarza w sposób, który do dziś krąży w anegdotach. Nie bał się procesów – większość wygrywał, broniąc się sam dzięki prawniczemu wykształceniu.

Diagnoza, która przyszła nagle – szpiczak plazmocytowy
Pod koniec 2009 roku Atlas wyszedł ze studia TVN i upadł. Złamanie kości nogi okazało się patologiczne. Badania wykazały szpiczaka plazmocytowego – nowotwór komórek plazmatycznych w szpiku kostnym. Choroba niszczy kość od wewnątrz, powoduje bóle, niedokrwistość, osłabienie odporności i właśnie złamania, które nie powinny się zdarzyć przy zwykłym upadku.
Szpiczak najczęściej pojawia się u osób starszych, mediana wieku diagnozy wynosi około 70 lat. Atlas miał 60. W Polsce co roku diagnozuje się około 2000 nowych przypadków. Leczenie opiera się na chemioterapii, lekach immunomodulujących i przeszczepach szpiku, ale w 2009–2010 możliwości były ograniczone w porównaniu z tym, co dostępne dzisiaj.
Chemioterapia przyspieszyła spadek formy. W szpitalu i później w warszawskim hospicjum zachowywał charakterystyczny styl. Planował wyjście na sylwestra z pielęgniarkami, narzekał na nudę i mówił, że chce „spierdzielać” i tańczyć. Ostatnia rozmowa z Michałem Listkiewiczem dotyczyła właśnie tego. Zmarł 3 stycznia 2010 około godziny 17:00. Organizm przegrał walkę.
W naszej praktyce zetknęliśmy się z przypadkiem, gdy podobna diagnoza u aktywnego człowieka w wieku 60 lat zmieniała nie tylko ciało, ale i relacje wokół. Atlas do końca próbował zachować kontrolę nad własnym harmonogramem.

Pogrzeb i miejsce spoczynku
Uroczystości pogrzebowe odbyły się 8 stycznia 2010. Msza w parafii św. Andrzeja Boboli, potem odprowadzenie urny na Cmentarz Wojskowy na Powązkach. Spoczął w kwaterze 23B-6-12, w grobie ojca Stefana. Miejsce jest skromne, ale symboliczne – dwaj dziennikarze, ojciec i syn, leżą obok siebie.
Wielu kolegów po fachu wspominało, że atmosfera była ciężka. Atlas potrafił kłócić się z niemal każdym, a jednocześnie zbierał wokół siebie ludzi, którzy wracali mimo ostrych słów.
Powszechne mity i błędy wokół śmierci i życia Janusza Atlasa
Wokół jego odejścia narosło kilka uproszczeń, które warto rozbroić.
- „Zmarł nagle na raka” – nie. Choroba była już zaawansowana, a złamanie patologiczne dało sygnał kilka miesięcy wcześniej. Intensywna terapia trwała, ale organizm nie wytrzymał.
- „Był tylko dziennikarzem sportowym” – pisał o motoryzacji, obyczajowości, kryminałach, erotyce. Książki „Atlas…” pokazują szersze zainteresowania.
- „Zawsze był pijany” – według bliskich współpracowników prawie nigdy nie był widziany pijanym. Alkohol służył mu do budowania relacji, a pracę zaczynał o 6 rano niezależnie od poprzedniej nocy.
- „Był agentem SB” – dokumenty IPN wskazują na rejestrację jako figurant „Globus”, ale sprawę zakończono z powodu braku możliwości wykorzystania operacyjnego. Sam zaprzeczał, a syn Michał potwierdzał brak współpracy.
- „Odszedł zapomniany” – w 2024 roku ukazał się obszerny reportaż przypominający jego legendę. Nazwisko wciąż wraca przy dyskusjach o odwadze w dziennikarstwie.
Te uproszczenia bierze się z potrzeby szybkiej narracji. Atlas nie dawał się sprowadzić do jednego zdania.
Dziedzictwo w 2026 roku – co zostało po ostrym piórze
Szesnaście lat po śmierci jego styl wciąż kontrastuje z ostrożnością wielu współczesnych mediów. W czasach, gdy klikalność wygrywa z głębią, felietony Atlasa przypominają, że dziennikarz może być niewygodny dla wszystkich stron. Młodzi reporterzy, którzy czytali „Sytuacje podbramkowe”, mówią o wpływie na własne pisanie – o odwadze nazywania rzeczy po imieniu i o pracy nad zdaniem, które zostaje w głowie.
Książki wciąż krążą w antykwariatach. Epizody filmowe (m.in. „Ekstradycja 2”, „Życie Kamila Kuranta”) pojawiają się czasem w powtórkach. A grób na Powązkach jest miejscem, gdzie co jakiś czas ktoś zostawia kwiaty.
Dla początkujących czytelników historia Atlasa pokazuje, że kariera w mediach może być pełna zwrotów, a prawo i pióro dają realną siłę. Dla zaawansowanych – przypomina o cenie, jaką płaci się za bezkompromisowość, i o tym, jak choroba potrafi zatrzymać nawet najmocniejszy temperament.
FAQ – pytania, które pojawiają się najczęściej
Na co dokładnie zmarł Janusz Atlas?
Na szpiczaka plazmocytowego (raka szpiku kostnego). Diagnoza po złamaniu patologicznym, śmierć 3 stycznia 2010 w Warszawie.
Ile miał lat?
Urodzony 30 stycznia 1949, zmarł 3 stycznia 2010 – 60 lat, na kilka tygodni przed 61. urodzinami.
Gdzie jest pochowany?
Cmentarz Wojskowy na Powązkach w Warszawie, kwatera 23B-6-12, grób wspólny z ojcem Stefanem Atlasem.
Czy miał rodzinę?
Był żonaty z Katarzyną Dowbor, związany także z Hanną Bakułą. Zostawił dwóch synów: Michała i Aleksandra.
Jakie książki napisał?
Między innymi „Atlas towarzyski” (1991), „Atlas kryminalny” (1992), „Atlas erotyczny” (1993), „Atlas figur przeróżnych” (2004) oraz „Poczet polskich olimpijczyków”.
Kiedy warto sięgnąć po źródła, a kiedy wystarczy pamięć
Jeśli chcesz sprawdzić daty, odznaczenia czy dokładną kwaterę na cmentarzu – oficjalne nekrologi z 2010 roku i Wikipedia wystarczą. Gdy interesuje Cię charakter, anegdoty i styl pisania – warto sięgnąć po wspomnienia współpracowników i reportaże z późniejszych lat. Samodzielnie da się przeczytać jego książki i felietony archiwalne. Specjalisty (historyka mediów albo hematologa) potrzebujesz tylko wtedy, gdy chcesz pogłębić kontekst choroby lub pełną analizę wpływu na polskie dziennikarstwo sportowe lat 80. i 90.
Checklista na koniec – czy znasz już pełny obraz:
- Znasz datę i przyczynę śmierci.
- Wiesz, skąd wzięło się złamanie i jak wyglądała diagnoza.
- Potrafisz wymienić przynajmniej trzy książki i główne redakcje.
- Rozumiesz, dlaczego jego styl był wyjątkowy.
- Wiesz, gdzie leży i z kim dzieli grób.
Janusz Atlas nie zostawił po sobie spokojnej legendy. Zostawił ostre zdania, procesy, anegdoty i pytanie, czy współczesne media potrafią jeszcze pozwolić sobie na kogoś tak niewygodnego.













Dodaj komentarz