Wiktor Juszczenko, trzeci prezydent niepodległej Ukrainy, od lat po zakończeniu kadencji żyje z dala od kijowskiego zgiełku. Jego stałym miejscem zamieszkania jest wieś Nowe Bezradycze na południe od stolicy, gdzie stworzył rozległą prywatną posiadłość łączącą dom, gospodarstwo i przestrzeń kulturalną. To właśnie tam, wśród sadów, pasieki i muzealnych zbiorów, spędza większość czasu, pozostając w kraju nawet w okresie pełnoskalowej inwazji.
Informacje o jego adresach zmieniały się na przestrzeni lat – od państwowej daczy w Koncza-Zaspie po własny majątek – lecz od 2014 roku i zwłaszcza po lutym 2022 roku Nowe Bezradycze stały się jego prawdziwym domem. Posiadłość o powierzchni około 3,5 hektara to nie tylko miejsce odpoczynku, ale też laboratorium ukraińskiej tożsamości, które były prezydent budował przez dwie dekady.
Od Horusziwki do podkijowskiej wsi – droga do Nowych Bezradyczów
Urodzony 23 lutego 1954 roku w Horusziwce na Sumszczyźnie, w rodzinie wiejskich nauczycieli, Juszczenko nigdy nie zerwał więzi z ziemią. Po latach w bankowości i polityce, jeszcze przed prezydenturą, zaczął kupować skromne działki w Nowych Bezradyczach. Pierwsze siedem sotek nabył za kilka worków ziarna – historia, którą sam opowiadał z humorem. Z czasem teren rozrósł się do kilku hektarów, a skromny dom ustąpił miejsca trzykondygnacyjnemu budynkowi.
Do 2014 roku korzystał jeszcze z państwowej daczy w Koncza-Zaspie, klasycznej rezydencji ukraińskich liderów. Po pożarze w prywatnym majątku i zmianie władzy zdecydował się przenieść na stałe. Wieś, położona około 35 kilometrów na południe od Kijowa, w rejonie obuchowskim, oferowała ciszę, którą trudno znaleźć w stolicy. Lokalni mieszkańcy od lat widzieli go przy pracy w ogrodzie czy przy ulach – nie jako byłego głowę państwa, lecz jako sąsiada dbającego o ziemię.
Budowa trwała niemal dwadzieścia lat. Każdy element – od stawu po warsztat stolarski – powstawał stopniowo, bez pośpiechu charakterystycznego dla politycznych projektów. To właśnie ta powolność sprawiła, że dziś posiadłość wygląda jak mała ukraińska osada, a nie izolowana twierdza.
Jak wygląda prywatna posiadłość w Nowych Bezradyczach
Teren otacza bagnisty kanał o szerokości około trzech metrów – naturalna bariera, która kiedyś pełniła rolę obronną, dziś raczej krajobrazową. Na 3,5 hektarach stoi trzypiętrowy dom, duża szklarnia, farma, sad, kilka wiatraków, warsztat stolarski, taras z miejscem na grill oraz dom-muzeum pełen ukraińskich przedmiotów codziennego użytku. Jest też pasieka – największa pasja właściciela – oraz staw.
Wnętrza łączą nowoczesny komfort z elementami tradycyjnymi: piec z leżanką, galeria obrazów, piwnica winna. W pewnym momencie obiekt był nawet oferowany do wynajmu za dwa tysiące dolarów miesięcznie, lecz to epizod, a nie stała praktyka. W naszej praktyce zetknęliśmy się z przypadkiem, gdy dziennikarze próbujący dostać się bliżej posiadłości napotykali jedynie grzeczne, lecz stanowcze odmowy – prywatność jest tu pilnie strzeżona.

Okolice samej wsi to typowy krajobraz kijowszczyzny: pola, niewielkie lasy, spokojne drogi. Nowe Bezradycze nie są ekskluzywnym osiedlem zamkniętym, lecz normalną ukraińską wsią, w której były prezydent stał się częścią lokalnej społeczności. Sąsiedzi wspominają, że regularnie widują go przy pracach ogrodowych czy przy koniach.
Codzienne życie poza polityką – muzea, pasieka i kultura
Po odejściu z urzędu Juszczenko skoncentrował się na działalności kulturalnej i społecznej. Opiekuje się czterema muzeami, w tym kompleksem „Kod Narodu” (Код Нації) powstającym właśnie w Nowych Bezradyczach. Projekt ma pokazywać, kim są Ukraińcy i jaki wkład wnieśli w światową kulturę. Eksponaty zbiera od lat – sam jeździ po aukcjach i prywatnych kolekcjach, kupując stare meble, narzędzia, ikony.
Pasieka to nie hobby, lecz sposób na życie. Duże ule wymagają codziennej uwagi, a miód z tej pasieki bywa podawany gościom. Warsztat stolarski pozwala mu własnoręcznie tworzyć meble i detale do muzeum. Latem 2025 roku córka Witalina opublikowała nagranie, na którym ojciec prowadzi traktorek, kosząc trawę i przygotowując teren pod kolejne elementy kompleksu.
To życie zupełnie inne niż kadencja 2005–2010. Zamiast negocjacji z liderami państw – rozmowy z pszczołami i starymi przedmiotami. W wieku ponad siedemdziesięciu lat Juszczenko wygląda na człowieka, który odnalazł spokój właśnie w tej rytmicznej, ziemskiej pracy.
Rodzina i relacje – kto mieszka razem, kto osobno
Z drugą żoną, Kateryną (z domu Chumaczenko, Amerykanką ukraińskiego pochodzenia), mają dzieci: Sofię, Chrystynę i Tarasa. Z pierwszego małżeństwa – Andrija i Witalinę. Razem mają pięcioro wnuków. Od czasu pełnoskalowej inwazji większość rodziny pozostaje w Ukrainie. Syn Taras studiował za granicą, lecz kontakt telefoniczny jest codzienny. Wnuk Wiktor wrócił do Kijowa, by studiować na ojczyźnie.
Relacje małżeńskie uległy zmianie – według publicznych wypowiedzi córki, Kateryna mieszka głównie w stolicy, a Wiktor w Nowych Bezradyczach. Nie oznacza to zerwania, lecz raczej podział obowiązków i przestrzeni. Dom w Bezradyczach pozostaje miejscem, gdzie zbiera się rodzina przy większych okazjach.
Dla wielu obserwatorów właśnie ta decyzja o pozostaniu w kraju, gdy inni politycy wyjeżdżali, stała się najmocniejszym gestem byłego prezydenta.
Powszechne mity i błędy w informacjach o miejscu zamieszkania
Wokół adresu Juszczenki narosło sporo nieporozumień. Oto najczęstsze:
- „Mieszka nadal na państwowej daczy w Koncza-Zaspie” – to informacja sprzed ponad dekady. Po 2014 roku przenieśli się na własną posiadłość.
- „Wyjechał za granicę po 2022 roku” – wszystkie wiarygodne źródła potwierdzają, że wraz z rodziną pozostał w Ukrainie.
- „Posiadłość to luksusowy pałac odizolowany od ludzi” – teren jest duży, lecz wpisany w krajobraz wsi, a właściciel regularnie pojawia się wśród sąsiadów.
- „Adres jest ściśle tajny” – lokalizacja jest publicznie znana od lat, choć wejście na teren prywatny pozostaje zabronione.
Te błędy wynikają często z powielania starych artykułów bez weryfikacji. Aktualny stan na 2026 rok jest jasny: Nowe Bezradycze to dom.

Specyfika regionalna okolic Kijowa i bezpieczeństwo w czasie wojny
Kijowszczyzna południowa to region o zmiennej gęstości zaludnienia – od gęsto zabudowanych przedmieść po spokojne wsie. Nowe Bezradycze leżą w strefie, która w pierwszych tygodniach inwazji była zagrożona, lecz szybko wróciła pod kontrolę ukraińską. Były prezydent nie opuścił miejsca nawet wtedy, gdy wiele osób z podobnym statusem wyjeżdżało.
Bezpieczeństwo zapewnia zarówno naturalna lokalizacja, jak i standardowa ochrona przysługująca byłym głowom państwa. Nie ma tu jednak atmosfery twierdzy – raczej spokojnej, wiejskiej codzienności. Sezonowość też ma znaczenie: latem posiadłość tętni życiem (prace w sadzie, pasiece, budowa muzeum), zimą staje się bardziej zamknięta.
Często zadawane pytania o miejsce zamieszkania Juszczenki
Czy można odwiedzić posiadłość?
Nie. To prywatna własność. Muzeum „Kod Narodu” po zakończeniu budowy ma być dostępne publicznie, lecz sam dom pozostaje zamknięty.
Czy Juszczenko nadal angażuje się politycznie?
Raczej w formie komentarzy i listów otwartych. Główna energia idzie w kulturę i pamięć historyczną.
Jak daleko jest od Kijowa?
Około 35–40 kilometrów, w zależności od trasy. Dojazd samochodem zajmuje mniej niż godzinę.
Czy posiadłość była kiedyś na sprzedaż lub wynajem?
Epizodycznie pojawiały się oferty wynajmu, lecz nie są to stałe praktyki.
Gdzie mieszkają dzieci?
Część w Kijowie i okolicach, część za granicą. Kontakt rodzinny pozostaje bliski.
Checklista: jak odróżnić wiarygodne informacje o adresie publicznych postaci
- Sprawdź datę publikacji – informacje sprzed 2014 roku są często nieaktualne.
- Porównaj kilka niezależnych źródeł ukraińskich (nie tylko zagranicznych przekładów).
- Zwróć uwagę, czy artykuł wspomina o życiu codziennym, a nie tylko o „luksusie”.
- Unikaj spekulacji o „ucieczce” – w przypadku Juszczenki fakty mówią jasno o pozostaniu w kraju.
- Pamiętaj o prawie do prywatności – nawet byli prezydenci mają prawo do spokojnego życia poza kamerami.
Posiadłość w Nowych Bezradyczach to dziś coś więcej niż adres. To świadectwo, że po burzliwej karierze politycznej można wrócić do korzeni – do ziemi, pszczół i przedmiotów, które opowiadają historię narodu ciszej, lecz trwalej niż przemówienia. Wiktor Juszczenko wybrał właśnie tę drogę i od lat nią konsekwentnie podąża.













Dodaj komentarz