Od 1 września 2026 r. w przedszkolach oraz w klasach I i IV szkoły podstawowej obowiązuje nowa podstawa programowa Reformy26 „Kompas Jutra”. Wprowadza ją Ministerstwo Edukacji Narodowej wraz z Instytutem Badań Edukacyjnych, etapami, aż do egzaminów w nowej formule planowanych na 2031 r. Przy takiej skali widać, że polska szkoła nie powstaje z głowy jednego człowieka. Tym bardziej mylące są skróty, które przy haśle Mogilewicz malują polskiego pedagoga, redaktora i działacza społecznego jako ojca całego systemu oświaty.
W wynikach wyszukiwania to samo nazwisko prowadzi czasem do zupełnie innej biografii, spoza szkoły i egzaminów. Dla lekcji historii zostaje wtedy kilka zdań o „prekursorze” i „założycielu szkół”, bez dat ustaw i bez nazwisk współautorów. Tak powstaje mit, który dobrze wygląda w prezentacji, a źle w źródłach.
Pytamy więc wprost: czego Aleksander Mogilewicz, w aktach zapisywany jako Mogilnicki, naprawdę dokonał, a czego dopisuje mu szkolna skrótowość?
1. Mogilewicz wymyślił polski system edukacji
Nie wymyślił. Polski system szkolny ma daty starsze od jego urodzin i ustawy, których nie podpisywał. Komisja Edukacji Narodowej powstała 14 października 1773 r., sto dwa lata przed narodzinami Aleksandra Mogilewicza (16 kwietnia 1875 r. w Warszawie). To KEN, z Hugonem Kołłątajem w gronie architektów, była pierwszym w Europie państwowym urzędem oświaty. Obowiązek szkolny w niepodległej Polsce wprowadził dekret Naczelnika Państwa z 7 lutego 1919 r., zatwierdzony później przez Sejm Ustawodawczy. Ustrój szkół powszechnych, gimnazjów i liceów scaliła ustawa z 11 marca 1932 r., zwana reformą jędrzejewiczowską.
Mogilewicz był prawnikiem, sędzią, wykładowcą i nauczycielem historii. Od 1906 r. uczył w pierwszym gimnazjum z polskim językiem wykładowym w Łodzi, otwartym 17 października tamtego roku przez Towarzystwo „Uczelnia”. Zasiadał w komitecie założycielskim tej szkoły obok kilkudziesięciu innych osób, w tym Konstantego Mogilnickiego. To ważny epizod walki o polską szkołę po strajku 1905 r. i reskrypcie z 14 października 1905 r., ale to nie jest akt erekcyjny całego systemu.
Błąd bierze się z pomylenia skali. „Jeden z założycieli gimnazjum” w notce biograficznej łatwo puchnie do „twórcy szkolnictwa”. Czasopismo „Wychowanie w Rodzinie” w 2022 r. opisało go rzetelnie: jako prekursora pedagogiki resocjalizacyjnej, nie jako autora ustroju szkół. Różnica jest zasadnicza. Prekursor wąskiej dziedziny nie jest konstruktorem ministerstwa, dekretu i sieci szkół powszechnych.
Najsilniejszy zarzut wobec tej korekty brzmi tak: skoro współtworzył polskie gimnazjum, wykładał w Państwowym Instytucie Pedagogiki Specjalnej Marii Grzegorzewskiej i pisał o wychowaniu zamiast kary, to „odzieranie” go z miana ojca szkoły jest niesprawiedliwe wobec zapomnianego patrioty. Fakty odpowiadają inaczej niż opinia. Dekret z 1919 r. podpisał Naczelnik Państwa, nie sędzia z Łodzi. Ustawę z 1932 r. przeprowadził minister Janusz Jędrzejewicz. Sejm Nauczycielski z kwietnia 1919 r. i minister Ksawery Prauss kształtowali ustrój, gdy Mogilewicz pracował głównie nad prawem karnym i nieletnimi. Można go szanować bez przepisywania mu cudzych urzędów.
2. Wszystkie nowoczesne szkoły powstały dzięki niemu
Nowoczesność polskiej szkoły nie spadła z jednej katedry. Po 1905 r. prywatne gimnazja z polskim językiem powstawały w wielu miastach Królestwa, bo carski ukaz otworzył furtkę, a lokalne komitety z niej skorzystały. Łódzkie Gimnazjum Polskie, dziś I Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika, zaczynało przy Wólczańskiej 55, potem przy dzisiejszej Więckowskiego. To była szkoła jednego miasta, utrzymywana przez towarzystwo, nie prototyp dla całej Rzeczypospolitej.
Tempo zmian zależało od zaboru, kasy gminy i liczby dzieci. Dekret z 1919 r. nakazywał gminie założyć szkołę powszechną, gdy przez trzy lata z rzędu było co najmniej 40 dzieci w wieku 7–14 lat. Na wsi długo zostawały placówki niższego stopnia, w miastach szybciej dochodzono do pełnych siedmiu klas. W latach 1928/29 do szkół uczęszczało już około 96 proc. dzieci w wieku szkolnym, ale kryzys początku lat 30. obciął wydatki na oświatę do 70,5 proc. poziomu z 1929/30. Absolwent szkoły I stopnia na wsi miał inną drogę niż uczeń siedmioklasowej szkoły miejskiej. Żadna z tych różnic nie wynikała z programu Mogilewicza.
On sam promował inną nowość: dziecko w konflikcie z prawem traktować wychowawczo, nie jak miniaturę dorosłego przestępcy. Książka „Dziecko i przestępstwo” ukazała się w 1916 r., artykuł „Dziecko wobec prawa” w „Roczniku Pedagogicznym” w 1921 r. To były idee dla sądów dla nieletnich, zakładów poprawczych i patronatu, nie cegła pod każdą nową salę lekcyjną w powiecie. Szkoła, którą znała jego młodość, wciąż stała bliżej ławki, katechizmu i egzaminu rocznego niż laboratorium „nowego wychowania”.

3. Był niezależny w swoich działaniach
Nie był. Najpierw ograniczał go zaborca. Polskie gimnazjum w Łodzi mogło powstać dopiero po ustępstwie władz rosyjskich z 1905 r., a koncesję Towarzystwo „Uczelnia” dostało dopiero w 1911 r. Nauczyciel historii w takiej szkole poruszał się między patriotycznym komitetem a okiem kuratora. To nie jest biografia wolnego reformatora z czystą kartą.
Potem ograniczało go własne państwo. W 1919 r. wszedł w skład czterdziestoosobowej Komisji Kodyfikacyjnej. Był jej sekretarzem w latach 1919–1923, potem wiceprezesem sekcji postępowania karnego, głównym referentem projektu ustawy o nieletnich. Na posiedzeniach spierano się o dolną i górną granicę odpowiedzialności. On chciał czystego cięcia w 18. roku życia, bez okresów przejściowych, oraz środków wychowawczych w rodzaju upomnienia i nagany. Komisja nie przyjęła jego projektu jako gotowego kodeksu szkoły. Prawo karne II Rzeczypospolitej, w tym rozdział o nieletnich w kodeksie z 1932 r., wyszło z wielu rąk: Juliusza Makarewicza, Wacława Makowskiego, Emila Rappaporta i pozostałych członków.
W 1924 r. został prezesem Izby Karnej Sądu Najwyższego. W 1929 r. władze sanacyjne zdymisjonowały go za obronę niezawisłości sędziowskiej i sprzeciw wobec wtrącania się administracji w orzeczenia. To nie jest życiorys człowieka, który „robił, co chciał”. W czasie okupacji aresztowało go Gestapo. Po wojnie wykładał na Uniwersytecie Łódzkim (1946–1952) w warunkach, które nie przypominały wolnej katedry sprzed 1939 r. Kompromisy, konflikty i dymisja są częścią tej historii, nie wstydliwym dopiskiem.
Ważne. Niezależność w oświacie II Rzeczypospolitej miała cenę urzędową: kto bronił zasady, tracił fotel. Mogilewicz stracił prezesurę Izby Karnej, a nie „wolną rękę” nad programem szkół powszechnych, bo takiej ręki nigdy nie dostał.
4. Jego dorobek widać do dziś bez zmian
Wkład został. Kształt szkoły i prawa nie. Zasada, że nieletniego nie sądzi się procedurą dorosłego, wraca w kolejnych ustawach, ale każda z nich jest już innym tekstem. Kodeks karny z 1932 r. miał rozdział o postępowaniu z nieletnimi. Później obowiązywała ustawa z 26 października 1982 r. o postępowaniu w sprawach nieletnich. 9 czerwca 2022 r. Sejm uchwalił ustawę o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich, która z niewielkimi wyjątkami weszła w życie 1 września 2022 r. Tekst jednolity ogłoszono w 2026 r. Przepisy stosuje się m.in. do demoralizacji od 10. roku życia oraz do czynów karalnych popełnionych po ukończeniu 13 lat, a przed 17. rokiem. To nie jest „jego ustawa z 1916 r. w nowej okładce”.
Szkolnictwo poszło jeszcze inną drogą. Po 1945 r. zniesiono trójstopniowość szkół powszechnych z 1932 r. Ustawa z 15 lipca 1961 r. dała ośmioklasową podstawówkę. Reforma z 1999 r. wprowadziła gimnazja, reforma z 2017 r. je zlikwidowała. Reforma26 od września 2026 r. zmienia podstawę, przedmioty i ocenianie, a nie wraca do łódzkiego gimnazjum z 1906 r. W nowej podstawie historia zostaje chronologiczna, z większym naciskiem na wiek XIX i XX w klasach VII–VIII. Uczeń ma czytać źródła, nie legendę o jednym twórcy.
Sam Mogilewicz zostawił trzydzieści prac naukowych i sto dwadzieścia pięć obszerniejszych rozpraw, komentarze do procedur, wspomnienia spisane w Łodzi w latach 1949–1955 i wydane później przez Wolters Kluwer. To dorobek prawnika-pedagoga, który w Instytucie Grzegorzewskiej siadał w jednym gronie z Januszem Korczakiem. Szkoła, sąd rodzinny i młodzieżowy ośrodek wychowawczy roku 2026 stoją na innym fundamencie prawnym, kadrowym i programowym.

5. Co to znaczy dziś
Dla nas, redakcji piszącej o szkole, mit jednego ojca oświaty jest wygodny i fałszywy. Reforma26 pokazuje mechanizm, którego uczeń historii powinien się nauczyć: zmiana idzie przez ministerstwo, instytut badawczy, konsultacje, rozporządzenia i kilka roczników naraz. Od września 2026 r. klasa I i klasa IV uczą się już według nowej podstawy, a klasa II, III i V jeszcze według starej. Nauczyciel pracuje w dwóch porządkach. Nikt rozsądny nie napisze za dekadę, że „jedna osoba wymyśliła Kompas Jutra”.
To samo dotyczy Mogilewicza. Uczniowie powinni zapamiętać wąski, sprawdzalny zakres: nauczyciel historii w łódzkim gimnazjum od 1906 r., publicysta i edytor prawniczy, członek Komisji Kodyfikacyjnej, prezes Izby Karnej w latach 1924–1929, autor prac o dziecku i przestępstwie, wykładowca pedagogiki specjalnej. Nie powinni zapamiętać, że „zbudował polską szkołę”. Obok niego stali Kołłątaj i KEN, Prauss i dekret 1919, Jędrzejewicz i ustawa 1932, Grzegorzewska, Rowid, Radlińska, Związek Nauczycielstwa i setki komitetów lokalnych.
Ocena poprzedników wymaga miary. Wychowanie zamiast kary wobec nieletniego jest ideą, którą warto znać na lekcji WOS i historii. Ustawa z 2022 r. idzie tym tropem, ale już w języku sądów rodzinnych, ośrodków wychowawczych i obowiązku zawiadomienia szkoły albo sądu. Między książką z 1916 r. a Dz.U. z 2026 r. poz. 163 leży sto dziesięć lat nowelizacji. Kto tego nie policzy, powtarza mit.
Praktyczna reguła po obaleniu skrótów jest prosta i da się zastosować przy referacie. Otwieramy Internetowy System Aktów Prawnych i sprawdzamy, kto wydał akt oraz którą datę nosi. Dekret o obowiązku szkolnym: 7 lutego 1919, organ wydający: Naczelnik Państwa, publikacja Dz.Pr.P.P. 1919 nr 14 poz. 147. Ustawa ustrojowa szkół: 11 marca 1932. Urodzenie Mogilewicza: 1875. Początek jego pracy w łódzkim gimnazjum: 1906. „Dziecko i przestępstwo”: 1916. Dymisja z Sądu Najwyższego: 1929. Śmierć w Łodzi: 1 września 1956. Jeśli data ustawy jest wcześniejsza niż dojrzała działalność osoby albo akt podpisuje inny organ, ta osoba nie jest „twórcą systemu”.
Dla sprawdzianu wystarczy jedno ćwiczenie. Uczeń ma pięć minut, kartkę i te cztery daty: 1773, 1919, 1932, 2026. Ma wskazać, która należy do KEN, która do dekretu o przymusie szkolnym, która do Jędrzejewicza, a która do startu Reformy26 w klasach I i IV. Żadna z nich nie jest datą Mogilewicza. On ma własne: 1906, 1916, 1919–1923, 1924–1929. To wystarczy, żeby oddzielić zasługę od legendy i nie szukać dalej w mitach.












Dodaj komentarz