Polak astronauta to dziś nie pojedyncze nazwisko z podręcznika, lecz dwa zupełnie różne loty, rozdzielone niemal półwieczem ciszy. 27 czerwca 1978 roku Mirosław Hermaszewski wszedł na orbitę jako ósmy obywatel państwa spoza ZSRR i USA, a 25 czerwca 2025 roku Sławosz Uznański-Wiśniewski wrócił Polskę do załogowych lotów kosmicznych jako pierwszy rodak na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Między Sojuzem 30 a kapsułą Crew Dragon Grace zmienił się nie tylko pojazd. Zmienił się język, w jakim Polska mówi o kosmosie: z gestu politycznego programu Interkosmos w stronę misji technologiczno-naukowej IGNIS, opłaconej przez państwo, przygotowanej z ESA i wypełnionej trzynastoma polskimi eksperymentami. Dla początkującego czytelnika ta historia tłumaczy, kim byli dwaj Polacy na orbicie. Dla zaawansowanego — pokazuje, jak działa współczesny europejski korpus astronautów, czym różni się astronauta projektowy od astronauty kariery i co z IGNIS zostało w laboratoriach już w 2026 roku.
Poniżej schodzimy z poziomu haseł do konkretów: dat, załóg, instrumentów, wymagań ESA, mitów, które wciąż krążą w szkołach, oraz realnej mapy polskiego sektora kosmicznego po pierwszym polskim pobycie na ISS.
Lipniki, Łódź i 47 lat ciszy między dwoma startami

Mirosław Hermaszewski urodził się 15 września 1941 roku w Lipnikach na Wołyniu, w świecie, który zaraz potem zniknął z mapy. Do kabiny Sojuza 30 wszedł jako doświadczony pilot myśliwski, wyłoniony z elitarnej grupy kilkuset lotników; jego dublerem został Zenon Jankowski. Start nastąpił 27 czerwca 1978 o 17:27 czasu polskiego. Razem z Białorusinem Piotrem Klimukiem cumował do stacji Salut 6, okrążył Ziemię 126 razy i wylądował 5 lipca w kazachskim stepie. Międzynarodowa Federacja Lotnicza zatwierdziła polskie rekordy z tej misji: wysokość 363 km, prędkość rzędu 28 tys. km/h, czas 190 godzin 3 minuty 4 sekundy i dystans 5 273 257 km. Polska stała się czwartym państwem w historii — po ZSRR, USA i Czechosłowacji — którego obywatel poleciał w kosmos.
Sławosz Uznański-Wiśniewski przyszedł na świat 12 kwietnia 1984 roku w Łodzi, w zwykłym bloku, bez wojskowej ścieżki i bez Sojuza w tle. Skończył VIII Liceum Ogólnokształcące im. Adama Asnyka, potem z wyróżnieniem Politechnikę Łódzką i Université de Nantes, a w 2011 roku obronił doktorat z konstrukcji odpornych na promieniowanie kosmiczne na Université d’Aix-Marseille. Zamiast Dęblina była elektronika: STMicroelectronics w Crolles, następnie CERN w Genewie, gdzie od 2018 do 2020 roku jako Engineer in Charge odpowiadał za dobową eksploatację Wielkiego Zderzacza Hadronów. W listopadzie 2022 roku ESA ogłosiła go astronautą rezerwowym 22. grupy, wybranej spośród 22 523 kandydatów. 1 września 2023 dołączył do korpusu jako astronauta projektowy. W sierpniu 2024 dostał przydział na Axiom Mission 4.
Różnica pokoleń widać w każdym detalu, od skafandra po patronat misji. Hermaszewski leciał w logice zimnej wojny i programu Interkosmos. Uznański-Wiśniewski — w logice komercyjnego lotu Axiom Space, rakiety Falcon 9 i polskiego budżetu naukowego. Jeden wrócił z Złotą Gwiazdą Bohatera Związku Radzieckiego. Drugi wrócił z Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, skrzydłami ESA i numerem 635 Universal Astronaut Insignia, przyznawanym za lot orbitalny. Katalogi „który z kolei człowiek w kosmosie” różnią się między sobą, bo jedne liczą loty suborbitalne, inne tylko orbitę; numer 635 za lot orbitalny jest w tej sprawie najczystszym znacznikiem.
| Kategoria | Mirosław Hermaszewski | Sławosz Uznański-Wiśniewski | Co z tego wynika |
|---|---|---|---|
| Start i pojazd | 27.06.1978, Sojuz 30, Bajkonur | 25.06.2025, Falcon 9 / Crew Dragon Grace, Kennedy LC-39A | Z radzieckiego programu państwowego do komercyjnego lotu ESA–Axiom |
| Cel | Stacja Salut 6, 126 okrążeń | ISS, 18 dni zacumowania, moduł Columbus | Pierwszy Polak na ISS, nie tylko „w kosmosie” |
| Czas misji | 190 h 3 min 4 s (FAI) | 20 dni, 2 godz. 59 min | Ponad dwukrotnie dłuższy pobyt, inna gęstość badań |
| Rola | Kosmonauta-badacz Interkosmos | Specjalista misji, astronauta projektowy ESA | Inny status prawny, inny trening, inny patronat |
| Ładunek naukowy | Program obserwacyjny, medyczny i materiałowy Saluta | 13 polskich eksperymentów IGNIS + program Ax-4 | Polski przemysł i uczelnie jako autorzy badań, nie tylko goście |
Dane o czasach misji pochodzą z komunikatu Europejskiej Agencji Kosmicznej z 15 lipca 2025 oraz z rekordów FAI przytoczonych w polskich źródłach historycznych. Tabela nie rozstrzyga, który lot był „ważniejszy”. Pokazuje, że drugi polski start nie był powtórką pierwszego, tylko zmianą epoki.
Hermaszewski zmarł 12 grudnia 2022 roku w Warszawie, kilka miesięcy po ogłoszeniu nowej grupy ESA. Nie zobaczył już polskiego cumowania do ISS, ale jego flaga z 1978 roku poleciała z Uznańskim-Wiśniewskim jako świadomy rekwizyt ciągłości. W kabinie Dragon znalazły się też liofilizowane pierogi Mateusza Gesslera, bursztyn z wyspy Sobieszewo, harcerska krajka, odłamek meteorytu i kula z obrączek ślubnych oraz plakat Andrzeja Pągowskiego. Kosmos lubi symbole, bo sama orbita jest zbyt cicha, by unieść narodową opowieść bez przedmiotów.
IGNIS – polski ogień, który zapłonął na ISS
Nazwa misji pochodzi z łaciny i znaczy „ogień”. Naszywka pokazuje orła w barwach narodowych, który rysuje linię Orlej Perci, oraz gwiazdozbiór Tarczy — hołd dla Jana Heweliusza, gdańszczanina, który w XVII wieku mapował niebo dokładniej niż większość współczesnych mu dworów. 2 grudnia 2024 roku Polska i ESA ogłosiły IGNIS jako polską misję technologiczno-naukową wewnątrz komercyjnego lotu Ax-4.
Załoga była międzynarodowa do bólu i bardzo precyzyjnie skomponowana. Dowódczynią została Peggy Whitson, Amerykanka z Axiom Space, dla której był to piąty lot. Pilotem — Shubhanshu Shukla z indyjskiej ISRO. Drugim specjalistą misji — Węgier Tibor Kapu. Uznański-Wiśniewski leciał jako Mission Specialist 1, z indicatywem Suave. Dla Indii, Polski i Węgier Ax-4 był pierwszym lotem na ISS. Dla Whitson — kolejną zmianą w miejscu, które znała lepiej niż większość ludzi zna własną kuchnię.
Kalendarz startu pękał tygodniami. Planowane terminy z maja i czerwca 2025 spadały jeden po drugim: pogoda, wiatr na Florydzie, wyciek ciekłego tlenu z Falcona 9, nieszczelność w module Zwiezda na ISS. Załoga spędziła w kwarantannie niemal cztery tygodnie, najdłużej w nowożytnych lotach załogowych. Z mojego doświadczenia śledzenia relacji startowych przez kolejne skrubowane noce widać było, jak polska publiczność uczy się kosmicznej cierpliwości w czasie rzeczywistym: od memów o „jutrze” po zupełnie dorosłe milczenie, gdy licznik wracał do zera.
Rakieta ruszyła 25 czerwca 2025 o 06:31 UTC — 8:31 czasu polskiego — ze stanowiska LC-39A Centrum Kennedy’ego. Po 28 godzinach zbliżania Dragon Grace zacumował 26 czerwca o 10:31 UTC do portu Harmony zenith. Lądowanie nastąpiło 15 lipca o 09:31 UTC na Pacyfiku u wybrzeży San Diego, po odcumowaniu 14 lipca. Całość: 20 dni, 2 godziny i 59 minut. Na stacji załoga spędziła 18 dni i 43 minuty. W tym czasie Ax-4 wykonał ponad 60 aktywności badawczych z udziałem zespołów z 31 państw i ponad 20 wydarzeń edukacyjnych, w tym sześć bezpośrednich łączności z polskimi szkołami i redakcjami.
Około jedenastej minuty lotu Uznański-Wiśniewski powiedział z kapsuły: „Drodzy Polacy, dziś robimy ogromny krok w stronę technologicznej przyszłości Polski. Polski opartej na nauce, wiedzy i wizji. Niech ta misja będzie początkiem epoki, w której nasza odwaga i nasz upór kształtują nowoczesną Polskę. Dla nas i dla przyszłych pokoleń. Kosmos zawsze jednoczył ludzi. Zabieram dziś z Ziemi cząstkę każdego z was. W kosmosie nie jestem sam, reprezentuję nas wszystkich. Kosmos dla wszystkich.”
Na Ziemi most Śląsko-Dąbrowski w Warszawie świecił na niebiesko. W Kielcach pojawił się mural „Misja pierogi: z Kielc do kosmosu”. Tego samego dnia ukazała się piosenka „Kosmos dla wszystkich” zespołu Maszynowa. Po powrocie astronauta dostał honorowe obywatelstwo Łodzi i województwa łódzkiego, a w 2026 roku — Złoty Medal „Zasłużony dla Nauki Polskiej Sapientia et Veritas” oraz doktorat honoris causa SGH. W styczniu 2025 przyjął nazwisko żony, posłanki Aleksandry Wiśniewskiej; w maju 2026 roku urodził im się syn. Publiczna biografia zdążyła się zagęścić szybciej niż orbitowanie Dragon.
Co polscy naukowcy wysłali na orbitę i po co
IGNIS nie był wycieczką z flagą. Trzynaście polskich eksperymentów — przygotowanych przez uczelnie, instytuty PAN i firmy, a rozwijanych z ESA — miało odpowiedzieć na pytania, których nie da się zadać w laboratorium z grawitacją. Część dotyczyła ciała astronauty, część elektroniki, część organizmów, które mogą kiedyś żywić misje poza Ziemią. Poniższa tabela zbiera pełną listę, bo w relacjach medialnych zwykle zostają dwa-trzy najbardziej fotogeniczne akronimy.
| Eksperyment | Podmiot | Dziedzina | Pytanie badawcze |
|---|---|---|---|
| AstroMentalHealth | Uniwersytet Śląski | psychologia | Jak izolacja, technologia i brak kontaktu z naturą zmieniają zdrowie psychiczne |
| AstroPerformance (Mollis Textus) | Smarter Diagnostics | medycyna | Co lot robi z tkankami miękkimi układu ruchu |
| EEG Neurofeedback | AWFiS Gdańsk | neurofizjologia | Czy EEG może wzmacniać odporność psychiczną i skupienie załogi |
| Human Gut Microbiota | WAT | mikrobiologia | Jak mikrograwitacja przestawia mikrobiom jelitowy |
| Immune Multiomics | WAT | genetyka | Wpływ środowiska kosmicznego na ekspresję genów i metylację DNA |
| Leopard DPU | KP Labs | AI / elektronika | Czy jednostka AI może przetwarzać dane na orbicie, odciążając Ziemię |
| MXene in LEO | AGH Kraków | materiały | Stabilność nanomateriałów MXene w LEO i zastosowania noszone |
| PhotonGrav | Cortivision | BCI | Interfejs mózg–komputer na spektroskopii w bliskiej podczerwieni |
| RadMon-on-ISS | SigmaLabs | dozymetria | Skalowalne detektory promieniowania na stacji |
| Space Volcanic Algae | Extremo Technologies | biotechnologia | Przeżywalność ekstremofilnych mikroglonów wulkanicznych |
| Stability of Drugs | PAN | farmacja | Stabilność polimerowych systemów uwalniania leków |
| Wireless Acoustics | Svantek | akustyka | Hałas w module Columbus: monitor i dozymetr osobisty |
| Yeast TardigradeGene | USz, UAM, UŚ | biologia | Drożdże z genem niesporczaka: przeżycie i stan energetyczny |
Dla początkującego czytelnika wystarczy jedna metafora: ISS jest laboratorium, w którym wyłączono „dół”. Mięśnie, kości, jelita, sen i elektronika zachowują się inaczej, gdy nic nie ciąży. Dla czytelnika z branży ciekawsze są dwa tropy. Po pierwsze, polskie firmy (KP Labs, Cortivision, Svantek, Extremo, SigmaLabs, Smarter Diagnostics) weszły na ISS nie jako podwykonawcy cudzych pudełek, lecz jako autorzy procedur. Po drugie, część wyników wraca powoli. W lutym 2026 roku zespół Space Volcanic Algae informował o zaskakująco dużych zmianach w glonach po mikrograwitacji — właśnie po to wysyła się organizmy ekstremofilne, by zobaczyć, które szlaki metaboliczne pękają, a które twardnieją. Uznański-Wiśniewski spędził na polskich badaniach rzędu 95 godzin, resztę dzieląc między procedury stacji, łączności edukacyjne i codzienność Expedition 73.
Mechanizm jest prosty i bezlitosny. Promieniowanie uszkadza półprzewodniki, dlatego doktorat z Crolles i lata w CERN-ie nie były ozdobą CV, tylko przygotowaniem do pracy, w której każdy układ może „się przekręcić” po uderzeniu cząstki. Mikrograwitacja zabiera obciążenie ze szkieletu, dlatego AstroPerformance mierzy tkanki miękkie, a nie tylko „czy astronauta poćwiczył”. Izolacja i hałas psują sen i nastrój, dlatego Wireless Acoustics i AstroMentalHealth siedzą obok siebie, choć jeden liczy decybele, a drugi — samotność.
Pięć mitów, które wciąż krążą wokół polskich lotów
Po starcie IGNIS polski internet napełnił się pewnością. Część tej pewności była zasłużona. Część — powtarzała błędy, które wracają przy każdym szkolnym referacie o „naszym człowieku w kosmosie”.
- „Astronauta i kosmonauta to dwa różne zawody.” To podział językowy i polityczny, nie fizyczny. ZSRR i Rosja mówią „kosmonauta”, USA i ESA — „astronauta”, Chiny — „taikonauta”. Hermaszewskiego prawidłowo nazywa się kosmonautą programu Interkosmos. Uznańskiego-Wiśniewskiego — astronautą ESA. Obaj wykonali lot orbitalny. Spór o etykietę nic nie mówi o wysokości perygeum.
- „Do ESA trzeba skończyć szkołę lotniczą w Dęblinie.” W naszej praktyce zetknęliśmy się z przypadkiem, gdy nauczyciel w liceum tłumaczył klasie, że bez Dęblina nie ma mowy o Korpusie Europejskim. Mit ten wraca przy każdej lekcji o polskim locie. Tymczasem nabór 2021–2022 wymagał magisterium STEM (lub uprawnień pilota doświadczalnego), trzech lat pracy i języka angielskiego — nie licencji myśliwca. Uznański-Wiśniewski jest inżynierem elektronikiem, nie generałem.
- „Drugi Polak poleciał «naszą» rakietą.” Falcon 9 należy do SpaceX, kapsuła Grace do tej samej firmy, misja jest komercyjnym produktem Axiom Space, a polski wkład to astronauta projektowy ESA, ładunek IGNIS i finansowanie strony polskiej. To nie umniejsza lotu. Umniejsza go dopiero udawanie, że Polska ma własny system załogowy.
- „Skoro jest drugi, to mamy stały program załogowy.” IGNIS był misją projektową: człowiek, data, zestaw eksperymentów. ESA nie ogłosiła trzeciego Polaka w korpusie kariery. Kolejny lot zależy od pieniędzy, slotów na ISS (albo następcy stacji) i od tego, czy Warszawa znów kupi miejsce, czy poczeka na europejski statek.
- „Skoro leciał 20 dni, to «prawie stała załoga».” Ekspedycje ISS trwają miesiące. Ax-4 był lotem krótkim, gęstym badawczo. 20 dni to więcej niż Salut 6 Hermaszewskiego, ale to wciąż wizyta, nie zmiana.
Te pięć zdań nie psuje dumy. Oczyszcza ją z rzeczy, które potem wybuchają w komentarzach, gdy ktoś porówna polskiego specjalistę misji z Amerykaninem po czterech ekspedycjach. Inna jest też ekonomia: lot komercyjny kupuje się, lot kariery ESA wygrywa się w naborze, który zdarza się mniej więcej raz na dekadę.
Ścieżka rekrutacji ESA: od magisterki do skafandra

Oficjalne kryteria ostatniego otwartego naboru (31 marca – 18 czerwca 2021, wyniki 23 listopada 2022) są publiczne i twardsze niż folklor. Kandydat musiał być obywatelem państwa członkowskiego lub stowarzyszonego ESA, mieć nie więcej niż 50 lat, wzrost 150–190 cm, „normalne” BMI, dyplom magistra w naukach przyrodniczych, medycynie, inżynierii, matematyce lub informatyce (albo uprawnienia pilota doświadczalnego), co najmniej trzy lata pracy po dyplomie, biegły angielski, słuch w normie i aktualne orzeczenie lotniczo-lekarskie klasy 2. Osoby niskiego wzrostu (poniżej 130 cm) mogły startować w osobnej ścieżce astronauty z niepełnosprawnością fizyczną — pierwszym takim naborem w historii ESA.
Z 22 523 zgłoszeń wybrano pięcioro astronautów kariery i grupę rezerwową. Polska dała setki aplikacji; Uznański-Wiśniewski wszedł do rezerwy, a dopiero później — jako astronauta projektowy — dostał realną misję. Różnica jest kluczowa dla każdego, kto planuje CV „pod orbitę”. Astronauta kariery to etat w Korpusie, wieloletni trening i kolejka na loty ESA. Astronauta projektowy jest przypisany do konkretnego przedsięwzięcia, często komercyjnego, finansowanego przez państwo członkowskie. IGNIS był drugim lotem astronauty projektowego ESA na komercyjnym statku.
Trening Ax-4 nie mieścił się w jednym hangarze. Europejskie Centrum Astronautów w Kolonii uczyło modułu Columbus i procedur IGNIS. JAXA w Tsukubie — japońskiego Kibō. NASA, SpaceX i Axiom w USA — Dragon, Falcon, cumowanie i tryby awaryjne. Do tego loty paraboliczne i szkolenie survivalowe. Ciało uczy się wymiotować w nieważkości, zanim umysł nauczy się zmieniać filtr w toalecie ISS. Kto wchodzi w ten zawód z wyobrażeniem o „patrzeniu przez iluminator”, odpada na procedurze, nie na poezji.
Poniższa checklista nie zastąpi ogłoszenia ESA. Pozwala jednak uczciwie sprawdzić, czy marzenie ma punkt zaczepienia, czy tylko plakat na ścianie.
- Obywatelstwo i wiek. Państwo ESA lub stowarzyszone, zapas lat do emerytury na co najmniej dwa loty — stąd limit 50 lat w naborze 2021.
- Dyplom STEM i trzy lata pracy. Magisterium to minimum, nie ozdoba. Doktorat pomaga w ścieżce naukowej, ale nie jest twardym wymogiem.
- Angielski naprawdę roboczy. Drugi język (u Uznańskiego-Wiśniewskiego francuski) jest atutem, nie folklorem. Procedury ratunkowe nie czekają na tłumacza.
- Ciało w widełkach statku. 150–190 cm, BMI w normie, badanie jak do licencji pilota turystycznego. Rakieta ma wnętrze, nie marzenie.
- Odporność na selekcję psychologiczną. Testy, które w latach 70. ukrywano przed polskimi pilotami jako „badania sprawnościowe”, dziś są opisane, ale wciąż wycinają większość kandydatów.
- Życie poza CV. Alpinizm wysokogórski, żagle, wyprawy — u Łodzianina nie były ozdobnikiem Instagramu, tylko dowodem, że znosi dyskomfort bez widowni.
- Czas. Nabór ESA wraca rzadko. Między szlifowaniem kompetencji a ogłoszeniem mija dekada. Kto zaczyna „jak będzie nabór”, spóźnia się o całe studia.
Dla ucznia liceum ta lista oznacza: fizyka, angielski, sport wytrzymałościowy, studia inżynierskie albo medyczne, potem praca, która boli mózg, nie tylko mięśnie. Dla inżyniera po trzydziestce: publikacje, języki, badania lotnicze, wolontariat przy satelitach (Uznański recenzował m.in. ICEYE, PW-Sat2, HyperSat, EagleEye) i brak złudzeń, że CERN sam wstawia na listę startową. Szczęście jest składnikiem. Nie jest strategią.
Pytania, które wracają przy każdym polskim starcie
Kto był pierwszym Polakiem w kosmosie i ile trwał jego lot? Mirosław Hermaszewski, Sojuz 30, 27 czerwca – 5 lipca 1978, stacja Salut 6, 190 godzin 3 minuty 4 sekundy według rekordu FAI, 126 okrążeń. Dubler: Zenon Jankowski. Polska była wtedy czwartym państwem z obywatelem na orbicie.
Czym różni się astronauta projektowy ESA od astronauty kariery? Kariera to etat w korpusie i kolejka na misje agencji. Projekt to kontrakt na konkretny lot — u nas IGNIS/Ax-4 — zwykle opłacony przez państwo członkowskie i zrealizowany na komercyjnym statku. Stąd polski specjalista misji, a nie „stały europejski astronauta z Warszawy”.
Czy w 2026 roku Polak może złożyć podanie do ESA? Otwartego naboru nie ma. Poprzedni trwał w 2021 roku i przyjął ponad 22 tysiące osób. Kolejny, historycznie, wraca mniej więcej co dekadę. Do tego czasu zostają studia, praca, licencje, zdrowie i — jeśli ktoś celuje w lot komercyjny — zupełnie inna kieszeń, zwykle państwowa, nie prywatna.
Ile polskich badań poleciało na IGNIS i czy są już wyniki? Trzynaście eksperymentów z uczelni i firm. Część próbek wróciła 15 lipca 2025 i jest analizowana; w 2026 roku pojawiają się pierwsze publikacje cząstkowe, m.in. wokół mikroglonów wulkanicznych. Pełne wnioski medyczne i materiałowe liczy się w latach, nie w konferencjach prasowych z Pacyfiku.
Czy Polska ma własny program załogowy? Nie. Ma członkostwo w ESA od 19 listopada 2012, agencję POLSA, sektor kilkuset firm i jedną zrealizowaną misję projektową na ISS. To dużo jak na kraj, który przez 47 lat nie wysłał nikogo. To za mało, by mówić o stałej obecności człowieka na orbicie.
Rok 2026: satelity wojskowe, czterysta firm i pytanie o trzeci lot
Załogowy ogień IGNIS zasłonił w 2025 roku drugi, cichszy polski start. 28 listopada na orbicie znalazły się pierwszy polski satelita wojskowy programu MikroSAR oraz trzy nanosatelity PIAST. POLSA, podsumowując rok w styczniu 2026, nazwała 2025 przełomowym właśnie przez zbieg obu wątków: człowiek na ISS i własne zobrazowania z orbity. W tle rosła składka na programy opcjonalne ESA — w horyzoncie 2026–2028 mowa o kwocie rzędu 550 mln euro.
Krajowy rynek kosmiczny wyceniano za 2024 rok na około 2 mld zł. W sektorze działa ponad 400 podmiotów i około 15 tysięcy specjalistów. Specjalizacje są mniej romantyczne niż skafander: oprogramowanie naziemne i pokładowe, optyka, radar, elektronika odporna na radiację, małe satelity. Łódź dała astronautę, Gliwice — jednostkę AI Leopard, Kraków — MXene, Gdańsk — EEG, Warszawa — WAT i instytucje rządowe. Mapa nie biegnie do jednej stolicy.
Globalnie w 2025 roku wyniesiono około 4150 nowych satelitów, a liczba aparatów obserwacyjnych i telekomunikacyjnych przekroczyła 14 tysięcy. Polski astronauta wraca do kraju, w którym tłok na LEO jest już problemem regulacyjnym, nie science fiction.
Dane o satelitach wojskowych i składce ESA pochodzą z podsumowania Polskiej Agencji Kosmicznej ze stycznia 2026. Z nich wynika rzecz, której nie widać na zdjęciach z Pacyfiku: lot człowieka jest flagą, ale gospodarka kosmiczna Polski stoi na pudełkach, kodzie i kontraktach ESA. Kto po IGNIS pyta tylko „kiedy trzeci Polak”, omija pytanie ważniejsze — ile polskich instrumentów poleci bez polskiego nazwiska na skafandrze.
Trzeci lot załogowy nie ma w 2026 roku ogłoszonej daty ani nazwiska. Logika jest dwojaka. Albo Warszawa znów kupuje miejsce na misji Axiom lub analogicznej, albo czeka na europejski pojazd i slot dla astronauty kariery, którego w korpusie ESA na razie z Polski nie ma. Między tymi opcjami leży budżet, nie poezja o gwiazdach.
Pasja, szkoła czy POLSA – kiedy iść samemu, a kiedy po instytucję
Samodzielnie można zrobić więcej, niż się wydaje: studia STEM, angielski, licencję szybowcową albo PPL, doktorat z elektroniki, praktyki przy CubeSatach, recenzje misji studenckich, kondycję górską. To jest praca, którą Uznański-Wiśniewski wykonał, zanim ktokolwiek z ESA znał jego nazwisko. Na tym etapie instytucja przeszkadza, jeśli zastępuje ciekawość pieczątką.
Po instytucję warto iść wtedy, gdy marzenie zmienia się w produkt albo w nabór. POLSA i krajowe centra transferu technologii pomagają firmie wcisnąć eksperyment na misję taką jak IGNIS — bez agencji trzynaście polskich pudełek nie przeszłoby kwalifikacji ESA i NASA. ESA Careers ogłasza nabór na astronautów; nie ogłasza go Twitter. Uczelnie z programami space engineering dają laboratoria, których nie zbuduje się w garażu przy detektorze RadMon. Wojskowa Akademia Techniczna, AGH, Politechnika Łódzka, CBK PAN — to nie tło patriotyczne, tylko miejsca, gdzie ktoś już kiedyś zepsuł układ i wie, czemu pękł.
Sygnały, że pora przestać iść solo, są suche. Potrzebujesz dostępu do komory próżniowej, licencji na źródło radiacyjne, certyfikacji sprzętu na ISS, albo chcesz złożyć wniosek o ładunek na lot załogowy. Wtedy e-mail do POLSA i partnerstwo z ESA nie są „biurokracją”. Są biletem. Odwrotnie: jeśli masz 17 lat i pytasz, czy iść do Dęblina, najpierw otwórz listę kierunków ścisłych i wymagania medyczne. Wojsko może być drogą. Nie jest jedyną, odkąd drugi Polak w kosmosie przyszedł z LHC, nie z myśliwca.
Hermaszewski wrócił do kraju, w którym kosmos był plakatem. Uznański-Wiśniewski wrócił do kraju, w którym kosmos jest tabelą kontraktów, satelitą radarowym i klasą łączącą się z Columbusem. Między tymi powrotami leży 47 lat i jedna flaga, która poleciała dwa razy. Kto będzie trzeci, zależy od tego, czy Polska uzna IGNIS za ogień do podtrzymania, czy za fajerwerk, który już zgasł nad Pacyfikiem.















Dodaj komentarz