Minister sportu wzywa zarząd PKOl po areszcie Piesiewicza

Міністр спорту Якуб Рутницький біля герба Польщі та круглий портрет Радослава Пєсевича

Minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki wezwał w sobotę Zarząd Polskiego Komitetu Olimpijskiego do natychmiastowych działań naprawczych. Reagował na decyzję sądu o trzymiesięcznym areszcie dla prezesa PKOl Radosława Piesiewicza. Sprawa wiąże się z upadłą giełdą kryptowalut Zondacrypto.

„Wzywam Zarząd Polskiego Komitetu Olimpijskiego do podjęcia natychmiastowych działań naprawczych i odbudowę zaufania do PKOl-u” — czytamy w oświadczeniu szefa resortu. Jak dodał, „w związku z tą dramatyczną sytuacją musimy zrobić wszystko, aby wspólnie z całym środowiskiem sportowym odbudować wizerunek PKOl-u”.

„Polski Ruch Olimpijski to nie Piesiewicz, to piękna historia i wspaniały dorobek polskich sportowców, który był budowany przez lata” — podkreślił Rutnicki. Zapowiedział, że zwróci się do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego „z prośbą o wsparcie PKOl-u w działaniach naprawczych”. Dodał, że „obowiązkiem PKOl-u jest stanie na straży wizerunku polskich sportowców z zachowaniem zasad pełnej jawności i uczciwości”.

Oświadczenie ministra po decyzji sądu

Rutnicki przypomniał, że „Radosław Piesiewicz, człowiek Prawa i Sprawiedliwości, nigdy nie powinien piastować takiego stanowiska”. „Swoimi działaniami skompromitował polski olimpizm. Uwikłał polskich sportowców i ich wizerunek do promowania firmy, której działalność od początku budziła wiele wątpliwości” — wyliczył.

Jego zdaniem „za tę dramatyczną sytuację odpowiedzialność ponosi również PiS, które przez lata wspierało działania Piesiewicza”. „To surowa lekcja dla całego środowiska. Mam nadzieję, że już nigdy nie pomyśli o tym, aby na prezesa PKOl wybierać osobę, która nie jest oddana sportowi, tylko kieruje się własnym interesem” — uznał minister.

Areszt i zarzuty dla prezesa PKOl

W sobotę rzeczniczka prokuratora generalnego Anna Adamiak poinformowała o trzymiesięcznym, tymczasowym areszcie dla Piesiewicza. Szef PKOl został doprowadzony do sądu w piątek wieczorem. Posiedzenie aresztowe zaczęło się około północy i trwało do piątej rano.

Wcześniej Piesiewicz usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością. Podczas transportu do sądu oświadczył, że czuje się niewinny. Pytany o przesłuchanie, odpowiedział, że udzielił wszystkich szczegółowych informacji, a ostatnie godziny to „nic sympatycznego”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *