W styczniu 2025 roku „Biuletyn AGH” przypomniał fakt, który w popularnych biogramach schodzi na dalszy plan: Janina Milewska-Duda była jedyną kobietą na Akademii Górniczo-Hutniczej, która pełniła funkcję dziekana przez trzy kadencje. Autorką tego przypomnienia jest prof. Monika Motak, w tekście o historii Wydziału Energetyki i Paliw. Nie chodzi o reformę szkół podstawowych ani o podręcznik chemii w liceum. Chodzi o prawie pół wieku pracy na uczelni technicznej, o model matematyczny sorpcji w węglu i o system jakości kształcenia budowany, gdy Polska wchodziła w Proces Boloński.
Dla nas, redakcji piszącej do nauczycieli, rodziców i uczniów, ta różnica jest ważna. Szukacie dziedzictwa polskiej edukacji i dostajecie albo skrót rodzinny, albo obietnicę, której źródła nie potwierdzają. Chemiczka z Gorzowa i Jaworzna, która skończyła Politechnikę Łódzką, a nie AGH, zostawiła ślad w kształceniu inżynierów paliw i energii, nie w podstawie programowej szkoły podstawowej.
Poniżej porządkujemy daty, funkcje i konkretne decyzje. Oddzielamy to, co da się sprawdzić w kronice uczelni, od tego, czego w jej dorobku po prostu nie ma.
W skrócie. Janina Milewska-Duda (ur. 1949) to profesor nauk chemicznych, wieloletnia dziekan wydziału paliwowo-energetycznego AGH i pełnomocniczka rektora ds. jakości kształcenia. Jej wkład dotyczy szkolnictwa wyższego i fizykochemii sorbentów, nie reform oświaty K–12.
1. Pochodzenie i wczesna ścieżka edukacyjna
Urodziła się 1 stycznia 1949 roku w Gorzowie Wielkopolskim. Gdy miała trzy lata, rodzina przeniosła się do Jaworzna: przedszkole w dzielnicy Wesołe Miasteczko, potem szkoła podstawowa i jedyne wówczas liceum ogólnokształcące w mieście, od 1960 roku w nowym gmachu na Podwalu. W klasie maturalnej była sekretarzem klasy. Matka, Zenobia, pochodziła z Radomska; w Jaworznie prowadziła najpierw bar, potem górniczą stołówkę. To nie anegdota „z albumu”, tylko konkret, który tłumaczy, skąd wzięła się twarda, praktyczna chemia, a nie kariera humanistyczna.
W 1966 roku, w wieku siedemnastu lat, wyjechała do Łodzi. Wybrała Wydział Chemiczny Politechniki Łódzkiej, specjalność chemię polimerów, i w 1971 roku otrzymała tytuł magistra inżyniera technologii chemicznej. Studia ukończyła z wyróżnieniem. Infobox w popularnym biogramie internetowym wpisuje jej alma mater jako AGH: to błąd, który powielają kolejne skróty. Dyplom jest łódzki; krakowska uczelnia to miejsce pracy, nie studiów.
Kraków był wtedy miastem zamkniętym: zatrudnienie na uczelni szło przez konkurs. Złożyła dokumenty na trzech uczelniach, dostała się na wszystkie i wybrała AGH. Od 1971 roku pracowała jako asystentka w Zakładzie Chemii Górniczej Instytutu Górnictwa Podziemnego Wydziału Górniczego. Ścieżka jest czytelna: liceum w mieście kopalń, politechnika polimerów, potem chemia węgla. Nie „powołanie od tablicy”, tylko konsekwencja miejsca i przedmiotu.
2. Aktywność w nauce i edukacji (1971–2019)
Kronika uczelni, zebrana na stronie Historia AGH, jest tu pewniejszym źródłem niż skróty encyklopedyczne: podaje stanowiska, lata i liczbę publikacji, a nie relacje rodzinne. Doktorat obroniła w 1980 roku na Politechnice Krakowskiej, habilitację w 1990 na Wydziale Chemicznym Politechniki Wrocławskiej, na podstawie rozprawy „Model matematyczny stanów równowagowych procesu sorpcji substancji małocząsteczkowych w węglu kamiennym”. Tytuł profesora nauk chemicznych nadał jej prezydent RP 16 października 2001 roku (Monitor Polski z 2001 r., nr 45, poz. 719). Od 1994 była profesorem nadzwyczajnym AGH, od 2002 zwyczajnym. Na emeryturę przeszła we wrześniu 2019.
Zainteresowania badawcze dotyczyły fizykochemii sorbentów i polimerów, technologii chemicznej, chemii organicznej i bioorganicznej. Do najważniejszych osiągnięć Historia AGH zalicza spójną teorię procesów adsorpcyjno-absorpcyjnych w materiałach węglowych, zwaną Modelem Sorpcji Wielorakiej, oraz model wielowarstwowej adsorpcji zlokalizowanej, oparty na klasteryzacji cząsteczek adsorbatu w materiałach mikroporowatych. To nie ozdobnik z konferencji. Model pozwala opisywać, jak węgiel kamienny i węgiel aktywny wiążą wodę, metan czy ditlenek węgla, a więc dotyczy bezpieczeństwa kopalń, sekwestracji CO₂ i projektowania sorbentów.
Dorobek liczbowy, według tej samej kroniki: blisko 190 publikacji, w tym kilka monografii i kilkanaście rozdziałów, około 70 artykułów w czasopismach polskich i zagranicznych, blisko 100 referatów konferencyjnych. Promotorka czterech rozpraw doktorskich. Od 1994 członkini Sekcji Chemii Węgla Komitetu Nauk Chemicznych PAN, od 1995 Polskiego Towarzystwa Chemicznego. Dostała Medal Komisji Edukacji Narodowej, odznaczenie za zasługi dla oświaty i wychowania, w jej wypadku przyznane nauczycielowi akademickiemu, nie autorce programów szkolnych.
Funkcje dydaktyczno-organizacyjne układały się warstwami, jak kolejne nazwy wydziału:
- dziekan Wydziału Energochemii Węgla i Fizykochemii Sorbentów (1993–1996);
- dziekan Wydziału Paliw i Energii (1995–1996, potem 1999–2002 i 2002–2005);
- pełnomocniczka rektora AGH ds. jakości kształcenia (2008–2012);
- przewodnicząca Wydziałowego Zespołu ds. Audytu Dydaktycznego od 2012, przez dwie kadencje.
Trzy kadencje dziekańskie to łącznie około dziewięciu lat kierowania jednostką, która właśnie wtedy przestawała być instytutem chemii węgla, a stawała się wydziałem paliw i energii. Kadencja pełnomocniczki ds. jakości przypadła na lata, gdy na polskich uczelniach wdrażano studia dwustopniowe, ECTS i Krajowe Ramy Kwalifikacji.
3. Rzeczywisty wpływ na reformy kształcenia
Tu trzeba powiedzieć wprost to, czego wyszukiwarka często nie dopowiada. Janina Milewska-Duda nie inicjowała reformy gimnazjów, nie pisała podstawy programowej dla szkół i nie zasiadała w ministerstwie oświaty. Jej decyzje dotyczyły jednej uczelni i jednego wydziału. Są jednak konkretne, datowane i sprawdzalne.
Ważne. Przypisywanie jej „zmiany polskiej szkoły” to błąd skali. Zmieniała ofertę i jakość kształcenia na wydziale AGH, a później procedury jakości w skali uczelni. To inny system niż szkoła podstawowa i liceum, z innymi ustawami, innymi studentami i innym celem: dyplom inżyniera, nie świadectwo ukończenia klasy.
Przed 1993 rokiem jednostka była wąska: chemia węgla i fizykochemia sorbentów, 28 nauczycieli akademickich w 1991, w tym trzech profesorów i pięciu doktorów habilitowanych. W kwietniu 1994 senat AGH otworzył na wydziale nową specjalność „paliwa i energia”. 19 kwietnia 1995, za sprawą ówczesnej dziekan Milewskiej-Dudy, senat zmienił nazwę na Wydział Paliw i Energii. W 2004 na wydziale pracowało już 79 osób, w tym 12 profesorów. To jest kontrast „przed i po”: z instytutu o profilu kopalnianym powstała jednostka, która mogła kształcić nie tylko chemików węgla, lecz także specjalistów od paliw i energetyki, a w 2003 roku współtworzyć Międzywydziałową Szkołę Energetyki.
Druga zmiana nie miała jej nazwiska na szyldzie, ale miała jej funkcję. Proces Boloński obowiązywał w Polsce od 1 października 2007, na AGH od roku akademickiego 2007/2008. W kadencji 2008–2012 pełnomocnik rektora ds. jakości kształcenia opiniował wnioski o nowe kierunki i specjalności, a uczelnia budowała katalog przedmiotów, pakiet ECTS i dokumentację efektów kształcenia pod Krajowe Ramy Kwalifikacji. To nie „jej reforma państwa”. To praca, bez której dyplom z AGH nie dałby się porównać z dyplomem z innej uczelni europejskiej.
Częsty błąd wygląda z zewnątrz niewinnie: ktoś wpisuje nazwisko obok słowa „edukacja”, a potem pisze, że „zmieniła polską szkołę”. Kończy się to tekstem, w którym nie ma ani jednej daty z senatu AGH, za to jest atmosfera wielkiej reformy. Poprawnie jest odwrotnie: najpierw funkcja i dokument, potem ocena skali. Jeśli nie ma uchwały, rozporządzenia albo sprawozdania, nie ma reformy.

4. Kontakt z uczniami i nauczycielami
Jej uczniowie to studenci i doktoranci, nie klasy ósme. Kronika nie zbiera anonimowych ocen z ankiet ani listów od absolwentów liceum. Zostawia liczby: cztery wypromowane doktoraty, wykłady i seminaria na Wydziale Energetyki i Paliw, a po 2008 roku procedury, w których głos studentów, hospitacje i audyt dydaktyczny miały przestać być ozdobnikiem.
To inne podejście niż u wielu jej współczesnych na wydziałach technicznych lat 90., dla których „jakość” znaczyła przede wszystkim grant i publikację. Milewska-Duda nie porzuciła modelu matematycznego, ale dodała do kariery funkcję, która wtedy jeszcze brzmiała obco: pełnomocniczka ds. jakości, przewodnicząca zespołu audytu. W praktyce oznaczało to opiniowanie programów, a nie nowy wiersz w podstawie z chemii dla klasy pierwszej.
Przykład. Po dyplomie z wyróżnieniem złożyła dokumenty na trzech uczelniach i dostała się na wszystkie. Wybrała AGH, bo Kraków zatrudniał przez konkurs, a nie przez znajomość. Dla ucznia, który dziś składa papiery na politechnikę, to wciąż czytelna lekcja: wynik matury i dyplom otwierają drzwi, których „miasto zamknięte” nie otwierało samo.
Do nauczycieli szkolnych jej idee docierały okrężnie. Absolwent liceum w Jaworznie, który idzie na chemię lub energetykę, trafia na wydział, który ona przez lata kształtowała. Nauczyciel chemii, który tłumaczy adsorpcję na węglu aktywnym, korzysta z dziedziny, w której ona publikowała. Reakcji „z pokoju nauczycielskiego” w źródłach nie ma, bo jej nazwisko rzadko wychodziło poza AGH, PAN i czasopisma fizykochemiczne.
5. Dziedzictwo i znaczenie dla edukacji dziś
Co zostało? Wydział istnieje, pod późniejszą nazwą Energetyki i Paliw. Model sorpcji wielorakiej cytuje się w pracach o mikroporowatych materiałach węglowych. Uczelniany system jakości kształcenia na AGH ma w 2026 roku pełnomocnika, zespół, ankiety i audyt: instytucje, które w kadencji 2008–2012 dopiero twardniały. Medal KEN w jej biogramie przypomina, że państwo uznało tę pracę za zasługę oświatową, choć w innym segmencie systemu niż szkoła rejonowa.
Czego nie ma? Jej nazwiska w podręcznikach szkolnych, w wykazie autorów podstaw programowych, w historii reform z 1999, 2009, 2017 czy 2026 roku. Dlatego postać jest słabo znana wśród nauczycieli i rodziców: media po 2015 roku zestawiały ją z życiem publicznym rodziny, a nie z Modelem Sorpcji Wielorakiej. Chemia węgla nie wchodzi do kanonu lektur. Dziekan techniczny, zwłaszcza kobieta na trzech kadencjach, nie staje się bohaterką szkolnego apelu.
Warto ją znać z innego powodu. Pokazuje drogę, która wciąż jest otwarta: liceum w mieście przemysłowym, politechnika, doktorat, funkcja, która zmienia ofertę studiów. Różniła się od części współczesnych tym, że modelowała zjawiska, zamiast tylko je mierzyć, i że wzięła na siebie jakość dydaktyki, gdy wielu profesorów wolało laboratorium bez ankiet.
Co to znaczy dziś
Od września 2026 roku do klas pierwszych i czwartych szkoły podstawowej oraz do przedszkoli wchodzi nowa podstawa programowa, element tzw. Reformy 2026. Dyskusja w pokoju nauczycielskim krąży wokół przeładowania, tygodnia projektowego i kompetencji. Historia Milewskiej-Dudy przypomina inną warstwę tego samego sporu: ktoś musi potem przyjąć absolwenta liceum na uczelnię i odpowiedzieć, czy umie modelować, liczyć i opisać proces, a nie tylko odtworzyć definicję z kartkówki.
Jakość kształcenia, o którą na AGH walczono przy okazji Procesu Bolońskiego, wraca teraz w szkole jako pytanie o to, co uczeń naprawdę potrafi. Dla chemii i fizyki oznacza to doświadczenia, a nie wyłącznie wzór na tablicy. Dla dziewcząt, które słyszą, że „ścisłe to nie dla nich”, trzy kadencje dziekańskie na wydziale paliw i energii są twardszym argumentem niż hasło z plakatu. Dla nas, gdy tłumaczymy system edukacji, oznacza to obowiązek nazywania skali: uczelnia to nie szkoła, dziekan to nie minister, model sorpcji to nie nowa lista lektur.
Nierozstrzygnięte zostaje, czy w szkolnym opowiadaniu o „polskiej edukacji” jest miejsce dla nauczycieli akademickich, których uczniowie mają dwadzieścia lat i indeks. Można uznać, że dziedzictwo oświaty kończy się na maturze. Można uznać, że kończy się na dyplomie inżyniera, który ten maturzysta dopiero zrobi.
Kryterium jest proste i nie wymaga nastroju. Jeśli potrzebujesz autorów reform K–12, szukaj uchwał, rozporządzeń i nazwisk z ministerstwa oświaty. Jeśli potrzebujesz wzoru ścieżki ze szkolnej chemii do badań i do odpowiedzialności za program studiów, sprawdzaj kronikę uczelni, daty dziekańskie i tytuł rozprawy habilitacyjnej. Reszta to etykieta, która nie uniesie sprawdzianu z faktów.














Dodaj komentarz