Co najmniej jedna osoba zginęła, a około 15 uznano za zaginione po gwałtownej powodzi w Parku Narodowym Wielkiego Kanionu w USA. W ciągu 20 minut na stromym, skalistym terenie spadło do 2,5 cm deszczu. Władze ostrzegły, że w poniedziałek możliwe są kolejne opady i burze.
Źródło poinformowało, że ofiarą jest 46-letni mężczyzna. Jego ciało odnaleziono w niedzielę wieczorem nad rzeką Kolorado. Wcześniej służby mówiły o około 20 zaginionych.
Do powodzi doszło w sobotę po intensywnych opadach w części kanionu. Woda zerwała kładki, wywołała osunięcia ziemi i naniosła do rzeki wielkie głazy. Część turystów ewakuowano śmigłowcami.
Zniszczony wodociąg i zamknięte szlaki
Powódź uszkodziła jedyny wodociąg zaopatrujący mieszkańców i turystów. Od poniedziałku wstrzymano noclegi w hotelach i innych obiektach na terenie parku.
Według źródła w ciągu około 20 minut spadło od 1 do 2,5 cm deszczu. Wcześniejsze opady nasyciły podłoże i zwielokrotniły skutki żywiołu.
Zamknięte pozostają popularne miejsca: pole namiotowe Bright Angel Campground, Phantom Ranch i fragmenty szlaku North Kaibab. Wstrzymano też spływy pontonowe na Kolorado.
Rzeka jest zamknięta dla ruchu rzecznego z powodu metalowych konstrukcji i gruzu, które dostały się do koryta. Grupy znajdujące się w kanionie otrzymują wskazówki od strażników i przez system ostrzegania.
Poszukiwania trwają, grożą kolejne ulewy
Źródło zwróciło się do społeczeństwa o informacje o osobach, które mogły zaginąć lub z którymi utracono kontakt podczas powodzi. Służby współpracują z Departamentem Bezpieczeństwa Publicznego Arizony przy dalszych poszukiwaniach i ewakuacjach.
W poniedziałek w rejonie możliwe są dalsze opady i burze. Mogą one wywołać kolejne gwałtowne powodzie, lawiny błotne, osuwiska skalne oraz nagłe zmiany warunków na szlakach i rzece.











Dodaj komentarz